Justin + love

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Epilog
5 lat później

- Kochanie jestem! – krzyknąłem wchodząc do domu. Wróciłem właśnie ze studia, gdzie nagrywamy moją nową płytę. Wszedłem do wnętrza domu i w kuchni zobaczyłem kobietę. Siedziała przy stole i popijała sok pomarańczowy. Podszedłem do niej i namiętnym pocałunkiem przywitałem się. Nalewając sobie również soku usiadłem na przeciw niej i zapytałem:
- Skarbie gdzie są tak w ogóle dzieciaki?
- Już śpią, jutro pierwszy dzień w szkole muszą się wyspać. – odpowiedziała mi ma wybranka serca. Tak wróciłem do Seleny i jestem z nią szczęśliwy. Spodziewamy się też dziecka. Wszystko toczy się wspaniale. Ja i Chaz pogodziliśmy się i jest tak jak dawniej. Nasze dzieciaki są wspaniałe, jutro idą pierwszy raz do szkoły. Jestem szczęśliwym ojcem. A co z Franciscą? Przyjaźnimy się. Nie dawno wróciła do LA i mieszka nie daleko nas. Tak jak mówiłem jest wspaniale, fantastycznie….
Rano
-Tato! – obudziły mnie krzyki dzieciaków. Leniwie podniosłem głowę i zobaczyłem Ash i Jaysona, na ich buziach gościł uśmiech.
- Co tam szkraby? Co było takiego ważnego by mnie tak wcześnie budzić?
- No bo wiesz…. My chcemy żebyś pojechał z nami do szkoły. Prosimy. – powiedziały maluchy, ja udając zastanowienie po chwili odpowiedziałem:
- No nie wiem… Chyba nic przeciwko. Jasne, że pojadę. – powiedziałem, a już po chwili na swojej szyi miałem uwieszona małe raczki dzieciaków, które krzyczały:
- Dziękujemy tato! Kochamy cie! – to było takie słodkie. Po chwilach czułości Przegoniłem dzieciaki na dół, bo Selly wołała je na śniadanie, a ja poszedłem wziąć prysznic. Po skończonych porannych czynnościach zszedłem na dół i wchodząc do kuchni zobaczyłem piękny widok. Selly siedziała przy stole z dzieciakami zajadającymi się płatki z mlekiem. Ich uśmiechy pobudzały człowieka do życia.
Po chwili wpatrywania się w ten piękny widok podszedłem do mojego Skarba i witając się usiadłem przy stole. Nalałem sobie mleka do miski płatków i zacząłem jeść. Na koniec wypiłem sok pomarańczowy i zbierając rodzinkę poszliśmy do garażu, gdzie stał nasz nowy samochód. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do prywatnej szkoły, gdzie będę od dziś uczyć się nasze dzieciaki.
Podjechaliśmy pod szkołę. Wysiadając napotkała nas niespodzianka. Tłumy paparazzi zaczęły biec w naszą stronę robiąc nam zdjęcia. Razem z Seleną wiedzieliśmy, co zrobić. Złapałem Ashley za rączkę, a Selly Jaysona i zaczęliśmy biec w stronę budynku, w którym za chwilę się znaleźliśmy. Gdy już uspokoiliśmy oddechy podążyliśmy na salę, w której miało się odbyć rozpoczęcie roku.
Po całym tym rozpoczęciu zabraliśmy dzieciaki na lody na plaży w LA, bo tu się właśnie przeprowadziliśmy. Tak było dla nas lepiej, tu zaczęliśmy ten ostatni rozdział w naszym życiu.
Biegaliśmy po plaży, chlapaliśmy się wodą, czuliśmy się szczęśliwi i chcieliśmy by tak zostało do końca życia, naszego życia…
20 lat później
Justin i Selena spełnili swoje marzenia. Na świat wtedy przyszła im córeczką, której dali na imię Katy. Teraz są już dziadkami ich córka, Ashley ma dwójkę dzieci- chłopczyka, Maxa i dziewczynkę, Anne, Jayson ma synka, Juniora, a Katy właśnie wyszła za mąż za syna Jadena Smitha.
Nie cierpiące się kiedyś dwie osoby tworzą teraz rodzinę. Kochają się i nie potrafię bez siebie żyć. Choć w ich życiu nie było kolorowo, ich miłość to przetrwała i trwać będzie wiecznie.
Koniec
Tagi: epilog
13.03.2012 o godz. 15:08

Uwaga!!!
Mam dla was bardzo dobrą wiadomość, razem z moją koleżanką postanowiłyśmy zakończyć pisanie tego beznadziejnego bloga. Ostatnio w ogóle nie mamy czasu i weny do pisania, ale zbierzemy wszystkie swoje siły i napiszemy Epilog.
Zrozumcieć pzecież każda historia kiedyś się kończy, a ta kończy się teraz.
Myśle, że chociaż paru osobą podobał się blog.
Epilog dodamy za jakiś czas. Kocham was i dzięki, że wgl ktoś to czytał, komentował... Dziękuje wszystki <3
Tagi: Uwaga!!!
03.03.2012 o godz. 13:24

Rozdział 43 „Koniec!”.
Myśląc, że to Emi poszłam szybko je otworzyć. W drzwiach zobaczyłam… Chaza? Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Stałam i się patrzyłam. Nagle usłyszałam jak Justin krzyczy:
- Kochanie kto to?!
- Nikt już idę – powiedziałam i odezwałam się do Chaza:
- Idź stąd jak nie chcesz by Justin cie zabił. Spierdalaj. Nie chce cie więcej widzieć! - powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, ale on je przytrzymał i powiedział:
- Kurwa nigdzie nie idę! Pokochałem cię! Zerwałem z Christiną, bo chce być z tobą!
- Ale kurwa zrozum ja nie chce być z tobą! – powiedziałam, a on wszedł sobie do środka. Zapytałam się go:
- Co ty sobie robisz?
- Lecę na ciebie! – powiedział i podszedł do mnie całując. W tym momencie na przedpokój wszedł Justin. Gdy to zobaczył rzucił się na Chaza i zaczął go napierdalać lekko mówiąc. Chciałam ich rozdzielić, ale mi się nie udało. Justin mnie tylko popchnął tak, że upadłam na podłogę i walnęłam głową o kant szafki. Nie pamiętam, co było dalej.
Oczami Justina
Walnąłem Chaza i wybiegłem z domu nie patrząc na nic. Biegłem środkiem ulicy i nie zwracałem uwagi na jeżdżące po niej samochody. Biegłem przed siebie nie patrząc na nic. Wybaczyłem jej, a ona mi to znowu robi! Wpadłem na pomysł. Zatrzymałem pierwszą lepszą taksówkę i pojechałem na lotnisko. Wbiegłem do pomieszczenia i pobiegłem do kasy. Kupiłem bilet na najbliższy samolot i pobiegłem na odprawę. Kurwa, mam tego dosyć!
Siedzę już w samolocie i zaraz odlatujemy. Usłyszałem właśnie głos w głośnikach proszący do przygotowania się do startu. Zapiąłem pasy i za chwilę samolot uniósł się w górę.
Lecimy już długi czas, a ja myślę, co właśnie robię. Wszystko zostawiłem, dosłownie wszystko. Miałem przy sobie tylko telefon i kartę kredytową, nic więcej. Przeżyje jakoś, chyba? Z rozmyśleń wyrwał mnie jakiś piękny dziewczęcy głos. Odwróciłem się w jej stronę i zobaczyłem stojąca przede mną piękność. Wpatrywałem się w nią i nie wiedziałem, co powiedzieć. Cisze pomiędzy nami przerwałam ona:
- Halo! Czy coś się stało?
- Nie tylko… Może chcesz się dosiąść?
- Jasne, z przyjemnością- powiedziała blondynka i usiadła obok mnie. Zapadła nie zręczna cisza. Co miałem powiedzieć? Cisze przerwała ona:
- To gdzie lecisz, jeśli mogę spytać? – powiedziała niepewnie
- Jasne, że można tylko ja sam nie wiem. Kupiłem bilet i lecę. Nie wiem gdzie, ale jak najdalej od Seleny. – powiedziałem załamany, a dziewczyna się na mnie popatrzyła
- Zaraz to ty jesteś Justin Bieber? O boże ja nie wiedziałam. Przepraszam, że ci przeszkadzam. – powiedziałam i chciałam wstać, ale ją zatrzymałem i powiedziałem:
- Zostań. Jestem Justin Bieber i co z tego? – powiedziałem, a dziewczyna z powrotem usiadła
- Tylko wiesz j.. ja nie chce ci przeszkadzać. Na pewno masz dużo rzeczy na głowie.
- Nie tylko czapkę i kaptur- powiedziałem, a piękna się zaśmiała- No zaraz, teraz to ty mi musisz powiedzieć jak masz na imię – powiedziałem i się uśmiechnąłem.
- No tak zapomniałam. Jestem Francisca Hant.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny – powiedziałem z uśmiechem na twarzy, chyba ją onieśmieliłem.
- Dziękuje – powiedziała zawstydzona
- A gdzie ty w ogóle lecisz, jeśli można wiedzieć?
- Lecę do domu. Właśnie wyprowadziłam się z LA i wracam. – powiedziała to ze smutkiem. Nie chciałem dalej ciągnąć tematu.
- Wiesz może się jeszcze kiedyś spotkamy - powiedziałem
- Może, ale nie wierze w to. Jesteś gwiazdą świtowego formatu. Masz żonę i dzieci.
- Już nie mam żony. – powiedziałem cicho, ale ona chyba to usłyszała i położyła swoją rękę na moim kolanie, pytając:
- Dlaczego? Co się stało, że nie jesteście razem?
- Jak się kiedyś z tobą spotkam to ci wszystko opowiem. Nie jestem w nastroju teraz o tym opowiadać. Powiem jedno ja i Selena to przeszłość. Zaczynam żyć od nowa.
- Przykro mi z waszego powodu. Myślałam, że się kochacie
- Ja też tak myślałem, ale chyba się myliłem, co do tego. Nie ważne z resztą. – powiedziałem smutny
- Dobra to ja już będę wracać na swoje miejsce, bo pewnie zaraz będziemy lądować. Do zobaczenia.
- Ej! Poczekaj daj mi swój numer telefonu, bo inaczej jak cie znajdę?! – powiedziałem, a dziewczyna podała mi swój numer i odeszła. Za chwile podeszła stewardesa i powiedziała bym zapiął pasy, bo będziemy lądować.
Idę płytą lotniska i myślę, co właśnie zrobiłem. Zostawiłem dzieci. A co jeśli nigdy już ich nie zobaczę. Selena gdzieś je wywiezie. Nie przeżyłbym tego. Ale wiem jedno tylko jak wrócę z tych wakacji biorę z nią rozwód. Popatrzyłem na obrączkę. Zdjąłem z palca i wyrzuciłem do donicy z kwiatem, obok, której właśnie przechodziłem, mówiąc sobie w myślach „Koniec!”. Przechodząc przez lotnisko widziałem mnóstwo małżeństw z dziećmi, byli szczęśliwi. Przyśpieszyłem kroku i szybko wyszedłem z lotniska, wsiadając do taksówki i prosząc o zawiezienie do hotelu. Jechałem taksówką i patrzyłem się na widoki za szybą.
Samochód podjechał pod hotel. Zapłaciłem kierowcy i wszedłem do hotelu. Wnętrze zapierało wdech w piersiach. Nie widziałem jeszcze nigdy tak pięknego hotelu. Podszedłem do recepcji i poprosiłem o pokój. Został tylko apartament małżeński. No trudno, wziąłem. Przecież nie będę nocował na chodniku.
Wszedłem do pokoju i zobaczyłem na środku wielkie łoże. Rzuciłem się na nie i wpatrywałem się w widok jaki był za wielkim oknem. Plaża, błękitny ocean i słońce, którego promienie wpadały do pokoju. Podniosłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic i owinięty ręcznikiem w pasie wyszedłem na taras. Słońce grzało tak mocno, że zaraz osuszyło moje włosy. Wróciłem i założyłem te same ciuchy, co wcześniej, bo innych nie wziąłem. Postanowiłem iść na zakupy coś sobie kupić. Wyszedłem z hotelu i wsiadałem do taksówki, która zawiozła mnie do centrum handlowego.
Ta wyspa jest wspaniała, nie dosyć, że piękne hotele to jeszcze piękne centrum. Wszedłem do środka i zacząłem kupować ciuchy.
Zmęczony zakupami wyszedłem z centrum i zobaczyłem piękny zachód słońca. Stałem tak i patrzyłem na zachodzące słońce. Czułem jak łzy napływają mi do oczu. Zebrałem szybko torby i poszedłem w stronę hotelu.
Wszedłem do pokoju i poszedłem na taras. Usiadłem na leżaku i wpatrywałem się w gwiazdy. Było pięknie. Łzy powrotem napłynęły mi do oczu, ale teraz pozwoliłem im być swobodnym. Wypuścić je. Siedziałem tak i wpatrywałem się w gwiazdy. Jedne zdawało mi się nawet układały się w uśmiech. Wstałem szybko i poszedłem wziąć prysznic. Wychodząc usłyszałem dzwonienie mojego telefonu. Szybko owinąłem się ręcznikiem i pobiegłem zobaczyć, kto dzwoni. Była to Francisca, więc szybko odebrałem telefon i usłyszałem ten piękny, anielski głos:
- Hej tu Francisca.
- Hej, co tam?
- Myślałam, że może gdzieś ze mną wyjdziesz. Co ty na to?
- No wiesz, nie mam nic przeciwko, tylko gdzie się spotkamy…

Beznadziejny rozdział. Nie chce mi się ostatnio pisać. Wgl mało osób czyta naszego bloga i rozmyślam czy go nie zakończyć.
Dziękuje wam wszystkim za komy pod tamtym rozdziałem. Kochamy was i liczymy na dużo komów ;*
Tagi: 43
14.02.2012 o godz. 16:33

Rozdział 42 „Z nami koniec”
- Nie wiem już sam. Zdradziłaś mnie. Ale ja też popełniłem błąd tak na to reagując, nie powinienem. Nie ma prawa tak się do ciebie zwracać. To co wtedy tam powiedziałem. To nie była prawda. Emocje i to wszystko, tak na raz wybuchło. Ja wcale tak nie myślę. Wręcz przeciwnie. Kocham cię, Selly. Nie będę potrafił bez ciebie żyć. Wybacz mi. Proszę. Nie chce już więcej wspominać twojej zdrady, chce o tym zapomnieć. Tak jakby tego nie było. Wiesz czemu? Bo cię kocham jak idiota. Życie bez ciebie sensu nie ma. A słowo „Kocham cię ” to, to co chce mówić ci codziennie rano, gdy będę się przy tobie budzić. Nie chce cię stracić przez jedną głupotę. Naprawdę cię kocham i nigdy nie przestanę. – mówił Justin. Po moich policzkach spływały łzy. Nie wiem, czego, czy szczęścia czy bólu. Wiem jedno i muszę mu to powiedzieć:
- Justin…, kocham cie jak szalona. Nie wiem, dlaczego, ale kocham. Żyć bez ciebie nie potrafię, ale to, co powiedziałeś strasznie boli. Jeśli się kogoś kocha nie mówi mu się takich rzeczy.
- Czyli z nami koniec? – powiedział zdołowany Justin
- Nie wiem. Nie chce by nasze dzieci wychowywały się bez ojca. – powiedziałam. Wstałam i poszłam do garderoby. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki wzięłam prysznic. Ubrałam się i pomalowałam. Wyszłam z łazienki, a na łóżku siedział Justin obok śpiącego Jasona. Podeszłam do malucha i dałam mu całusa, miałam wyjść z pokoju, gdy Justin złapał mnie za nadgarstek i powiedział:
- Gdzie idziesz, jest środek nocy?
- Nie ważne! Puść! Idę na imprezę! Na spacer! Jestem dziwką według ciebie, a ona wychodzą nocą! Puść! – powiedziałam to, ale coś mnie zakuło w sercu. Wyrwałam się i wybiegłam z domu. Szłam ulica i co kawałek drogę oświetlały mi tylko latarnie. Łzy leciały mi ciurkiem. Co miałam zrobić wybaczyć mu to tak szybko! On mi wybaczył, ale ja nie pozwolę nazywać siebie dziwką. Doszłam do jakiegoś klubu, stanęłam przed nim i myślałam, wejść czy nie. Weszłam! Podeszłam do baru i zamówiłam sobie wódki, tak kieliszek za kieliszkiem. Tańczyłam z jakimiś chłopakami, w końcu przed moimi oczami pojawiła się ciemność. Słyszałam tylko głosy krzyczące „Selena obudź się!”. Chciałam otworzyć oczy, ale nie mogłam. Poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce i nagły powiew wiatru. Zabrał mnie chyba do samochodu i położył na siedzenie. Nadal nic nie widziałam wnioskowałam to wszystko ze słuchu. Auto się zatrzymało i ten ktoś wziął mnie na ręce i wszedł do jakiegoś pomieszczenia. Poczułam miły dotyk kołdry. Już dalej nic nie pamiętam. Rano obudziłam się, ale nie mogłam otworzyć oczu, to chyba ze zmęczenia. Usłyszałam głosy, dochodzące zza drzwi, chyba. To było coś takiego:
- Jason, mamusia śpi, nie będziemy jej przeszkadzać.
- Ale ja chce, wpuść mnie do mamusi. Tato! – powiedział mój synek zaczynając płakać
- Tato wpuść!– odezwała się za chwilę Ashley
- Nie i bez dyskusji do swojego pokoju! – wydarł się Justin
- Ale tato! – powiedziały maluch i zaczęły płakać. Dalej już nic nie słyszałam tylko ponownie usnęłam.
Obudziłam się i otworzyłam oczy byłam w swoim ukochanym łóżku, tylko od teraz już sama. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic i ubrałam się. Wyszłam z łazienki i biorąc telefon do ręki zeszłam na dół. W kuchni siedział Justin. Podeszłam do lodówki i wzięłam sobie z niej jogurt. Usiadłam przy stole naprzeciw Jusa i zaczęłam jeść. Justin popatrzył na mnie i powiedział:
- Co to wczoraj za akcja była? Dzwonili po mnie w środku nocy żebym po ciebie przyjechał!
- I co przyjechałeś? – zapytałam
- No raczej, martwiłem się o ciebie. Nie rozumiesz wariatko, że cię kocham! – powiedział wnerwiony
- Nie rozumiem! Chyba z tego co wiem to dziwki nie są do kochania, tylko do ruchania! – powiedziałam obojętnie
- Nie chciałem tak cię nazwać. To była nieprawda! – powiedział załamany Justin
- Może i nie prawda, ale nadal boli. Choć wiesz co?! To prawda jestem dziwką, twoją osobistą i to już od roku czasu! – gdy to mówiłam do kuchni wpadł Jason z Ashley.
- A co to znacy „dziwka”? – zapytała Ashley
- Nic kochanie, nic – powiedziałam i podeszłam do nich. Maluchy rzuciły mi się od razu w ramiona. Wzięłam ich na ręce i poszłam z nimi do ich pokoju. Poukładaliśmy puzzle i graliśmy w gry dla maluchów. Świetnie się z nimi bawiłam. Pozwoliły choć na chwilę zapomnieć o tym co się stało. Przyszła pora spania Emily pomogła mi uśpić maluchy. Udało się. Poszłam więc do sypialni, wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamkę. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Justin siedzącego na łóżku. Stałam w drzwiach łazienki i patrząc się na niego zapytałam:
- Co tu robisz? Dziwki ci się zachciało? – zapytałam arogancko
- Przestań tak mówić! Rozumiem już! Powiedz wprost, że nie chcesz ze mną być, a nie mnie tak męczysz. Ta zdrada jest już dla mnie bolesna, ale jeśli się kogoś kocha powinno mu się wybaczyć błędy, ja to zrobiłem, ale ty chyba jednak mnie nie kochasz! Powiedz, że to koniec, a odejdę! – powiedział zdenerwowany Justin.
- Dobra, to koniec… męczenia cię, już dłużej nie potrafię cię tak traktować. Brakuje mi bliskości twojego ciała, tych malinowych ust. – powiedziałam i podeszłam do niego. On podniósł się i patrzył mi w oczy. Nasze twarze się zbliżyły i poczułam jego dotyk ust na moich wargach. Popchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim okrakiem. Podciągnęłam jego bluzkę do góry i językiem zaczęłam jeździć po jego torsie. On włożył swoje ręce pod moją bluzkę i szybkim ruchem ściągnął ją. To samo zrobił z moimi spodniami od piżamy. Byłam naga i siedziałam na nim okrakiem. Ściągnęłam z niego spodnie i razem z nim bokserki. Zaczęłam namiętnie go całować. Nasze języki toczyły bitwę. Poczułam jak Justin wszedł we mnie. To było to, co chciałam poczuć od tamtej kłótni. On znowu we mnie był. Jęknęłam cicho i powiedział „Kocham cię Justin”. Noc spędziłam wspaniale, nad ranem dopiero usnęliśmy. Obudziłam się w objęciach Justin. Był cały odkryty i było widać jego blady tyłek. Przykryłam go kołdrą i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrała się.Wyszłam z łazienki i podeszłam do Justina. Dałam mu buziaka, a on odwzajemnił go, uśmiechając się. Położył się na mnie, a ja zaczęłam się śmiać. Pocałował mnie namiętnie. Do sypialni wpadły dzieciaki. Justin leżał na mnie całkiem nagi przykryłam go szybko kołdrą i zapytałam dzieci:
- Co wy tu robicie łobuzy?
- Przyszliśmy ci powiedzieć, ze Emily zabiera nas na plac zabaw. – powiedziały, a za chwilę w drzwiach do sypialni stała Emily. I kto jeszcze? Emi, gdy to zobaczyła zabrała dzieciaki i poszła na ten plac zabaw. Ja popatrzyłam na Justina i zaczęłam się śmiać. Uspokoiłam się trochę i powiedziałam:
- Ubierz się, bo jeszcze może znowu ktoś przyjdzie- powiedziałam dałam mu całusa i poszłam na dół.
Weszłam do kuchni i wzięłam z lodówki jogurt. Usiadałam przy stole i zaczęłam go jeść. Do kuchni wpadł Justin i usiadł obok mnie mówiąc:
- Skarbie, kocham cię – powiedział i dał mi namiętnego buziaka.
- Tak wiem, ale jak mnie kochasz to zrób śniadanie, bo serkiem się nie najem. – powiedziałam i dałam mu całusa
- Oj nie wiem, nie wiem. Nie zasługujesz!
- Nie przespałam całej nocy i ty tu mówisz, że nie zasługuje na śniadanie od ciebie.
- No dobrze kotku. – powiedział i podszedł do lodówki. Wyjął frukty i coś zaczął robić. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Myśląc, że to Emi poszłam szybko je otworzyć. W drzwiach zobaczyłam…
__________________________________________________
Mało jakoś komentarzy ostatnio, dlatego rozdział dopiero teraz.
Mały szantażyk w takim razie:
11 komentarzy = NN
Kochamy was i czekamy na komy :* ♥
Tagi: 42
03.02.2012 o godz. 19:25

Rozdział 41 „Z nami i tak koniec”
2 lata później (Tak zaczynamy drugą część opowiadania)

Czy Justin się dowiedział o mojej zdradzie? Nie i mam nadzieje, że się nigdy nie dowie. Kontakty z Chazem i Christiną po naszym ślubie urwały się. Widujemy się bardzo rzadko, bo Chaz i Christina postanowili zamieszkać w Kanadzie.
Nasze dzieci są już duże. Mają dwa i pół roku. Chodzą, mówią. Są bardzo kochane. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła.
Co do ślubu, wszyscy później się jeszcze bawili. Moja i Justina mama przyjechały później do nas i zrobiły nam awanturę. Trochę byliśmy z nimi pokłóceni, ale teraz wszystko jest już dobrze.
Nie do końca, sumienie cały czas mnie dręczy. Cały czas nie wiem, co mam zrobić. W końcu zdradziłam Justina. Będę musiała mu to kiedyś powiedzieć. Ale jak na razie wolę tego nie robić. Naprawdę go kocham!
Rano
Oczami Justina

Leżymy sobie z Selly w łóżku. Nasze szkraby jeszcze śpią. Jestem szczęśliwy, że mogę mieć ich przy sobie. Wszystkich.
- Justin?! – zapytała mnie, Selly
- Co kochanie?
- Wiesz, że cię kocham?
- Jasne, że wiem i ja ciebie też- pocałowałem ją namiętnie w usta. Leżałem na niej. Włożyłem ręce pod jej koszulkę. Poczułem jak przechodzi przez jej ciało gęsia skórka. Ściągnąłem z niej piżamę. Ona nie była lepsza. Rozebrała mnie z bokserek. Leżałem w iąż na niej całując jej rozpalone ciało. Usłyszałem z jej ust tylko jedno słowo „Gumka”. Wyciągnąłem ją z szuflady i założyłem. Seks z prezerwatywami nie był tak przyjemny jak bez. Lecz był postawiony warunek, albo z prezerwatywami, albo w ogóle. To co miałem wybrać? Wszedłem w nią. Ona jęknęła… Zmęczony padłem na łóżko. Objąłem ja i bawiłem się jej włosami. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyszedłem z sypialni i przyłożyłem telefon do ucha i nie patrząc nawet, kto to dzwoni. Powiedziałem:
- Słucham?
- Hej stary, mam dla ciebie wiadomość – powiedział najebany Chaz, bo to on do mnie zdzwonił. Nigdy jeszcze nie widziałem go opitego o tej porze.
- No co znowu? – zapytałem wkurwiony
- Pamiętasz twoje wesele? Poszedłeś wtedy do hotelu i zostałem na plaży tylko ja i twoja Selena. Przespałem się wtedy z nią na plaży. Była świetna! – powiedział zadowolony Chaz
- Co kurwa?! Jak to?! Dobra spierdalaj, nie chce mi się z tobą gadać! – rozłączyłem się i powiedziałem: „Kurwa!”
Oczami Seleny
Justin wyszedł z pokoju i coś tam cały czas krzyczy przez ten telefon. Ciekawe, co mogło się stać? Końcowe słowo to „Kurwa!”, po tym Justin wparował do pokoju i rzucił iPhonem o ścianę. Wstałam z łóżka i chciałam do niego podejść, ale on mnie wyprzedził. Podszedł i powiedział:
- Ty kurwo! Szmato pierdolona! Co ty sobie wyobrażasz?! – powiedział za łzami w oczach
- Justin, nie wiem o czym mówisz – powiedziałam zdziwiona.
- Nie wiesz?! Przespałaś się z moim najlepszym kumplem, dziwko! Dlaczego on?! Przecież to chłopak twojej przyjaciółki! Szmato! Pieprzyłaś się z moim przyjacielem na własnym ślubie, pieprzona dziwko!
- To nie tak jak myślisz!
- A wiesz, co myślę?! Kurwa z ciebie i tyle! Nie warta niczego! Niczego!
- A ty niby jesteś czegoś wart?! Zachowujesz się jak męska kurwa! Przespałeś się z trzema, jak nie więcej, dziwkami podczas naszego związku, wybaczyłam ci to, choć nie wiem czemu! Popełniasz masę błędów, które ci wybaczam! Wiesz, dlaczego? Ja ci powiem! Bo cię kocham, idioto!
- Zamknij się szmato! Kurwo jebana! Teraz ja mówię! – powiedział wkurwiony Justin. Zaczęłam się go bać.
- Nie masz prawa tak mówić!
- Szmato! Kurwo! Jak mogłaś?! – rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
- To był błąd, ale ty popełniasz teraz większy! Myślałam, że mnie kochasz! Ale nie, bo osoby, które się kocha, tak się nie nazywa. Tylko nie wiem czemu, kocham cię! – wydarłam się, choć ostatnie dwa słowa powiedziałam bardzo cicho.
- Ja ciebie też, kurwo!
- Justin…- do oczu napłynęły mi łzy, nie mogłam dokończyć. On objął mnie i powiedział:
- Nie płacz, dziwko – jak on mógł? Wyrwałam się z jego objęć i spoliczkowałam go mówiąc:
- Wynoś się z tego pokoju skurwysynie! – wskazałam na drzwi. On oszołomiony uderzeniem wyszedł z pokoju, a ja padłam na łóżko i kontynuowałam płacz. Osoba, którą kocham nazywa mnie dziwką. Dlaczego go nadal kocham? Tyle razy skrzywdził, a to uczucie pozostało. Nie chce ze mnie zniknąć. Kocham go, idiotka ze mnie! Kocham największego skurwysyna na planecie! Pragnę największego dupka na świecie! Mam dzieci z... kurwa nie wiem jak o powiedzieć. Mam z nim dzieci i tyle! Myślenie przerwało ciche pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam je, stał w nich Justin. To znaczy kopia Justina, czyli Jason. Wzięłam go na ręce i przytuliłam, szepcąc do ucha:
- Jesteś jedynym mężczyzną, którego CHCE kochać- i pocałowałam go w główkę. Był naprawdę zadziwiająco podobny do Justina. Miał nawet tą samą fryzurę. Oby jednak nie odziedziczył po nim charakterku. Mały odpowiedział:
- Mamusiu nie płać, kocham cie.
- Ja ciebie też skarbie – powiedziałam i położyłam go na łóżku obok mnie i razem wtuleni w siebie usnęliśmy. Obudził mnie ciepły dotyk. Znałam go. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, tak jak myślałam. Miał zaszklone oczy, ale zbytnio się tym nie przejęłam i odwróciłam się do Jasona, nie zwracając uwagi na Justina. Uklęknął obok łóżka i zaczął smyrać mnie po plecach. Powiedziałam:
- Idź stąd, nie chce cie widzieć. – choć tak naprawdę chciałam się teraz w niego wtulić i powiedzieć „Kocham cie”, ale to bez znaczenia, bo z nami i tak koniec. Tak naprawdę to ja go zdradziłam i powinnam o niego walczyć. Tylko nie po tym, co powiedział. Myślę, że to koniec. On mi nigdy tego nie wybaczy, a ja… zasłużyłam na to, w końcu go zdradziłam, tak? Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie potrafię o niego teraz walczyć.
- Kochanie, przepraszam – powiedział Justin, a ja nie odwracając się do niego powiedziałam:
- Nie masz za co. Zasłużyłam na takie traktowanie. A i Justin z nami to koniec? – zapytałam
- Nie wiem już sam. Zdradziłaś mnie. Ale ja też popełniłem błąd tak na to reagując, nie powinienem. Nie ma prawa tak się do ciebie zwracać. To co wtedy tam powiedziałem. To nie była prawda. Emocje i to wszystko, tak na raz wybuchło. Ja wcale tak nie myślę. Wręcz przeciwnie. Kocham cię, Selly. Nie będę potrafił bez ciebie żyć. Wybacz mi. Proszę. Nie chce już więcej wspominać twojej zdrady, chce o tym zapomnieć. Tak jakby tego nie było. Wiesz czemu? Bo cię kocham jak idiota. Życie bez ciebie sensu nie ma. A słowo „Kocham cię ” to, to co chce mówić ci codziennie rano, gdy będę się przy tobie budzić. Nie chce cię stracić przez jedną głupotę. Naprawdę cię kocham i nigdy nie przestanę. – mówił Justin. Po moich policzkach spływały łzy. Nie wiem, czego, czy szczęścia czy bólu. Wiem jedno i muszę mu to powiedzieć:
- Justin…
Tagi: 41
27.01.2012 o godz. 21:37

Chciałybyśmy Wam również dać linka do naszego nowego bloga . Oczywiście nie rezygnujemy z pisania tego :)
Tagi: info
25.01.2012 o godz. 21:37

Rozdział 40 „Spierdalaj”
Limuzyna podjechała pod plażę i zobaczyłam tam to. W oddali widać było Justina i nasze dzieci, trzymane przez Emily. Stanęłam przed plażą i z uśmiechem na twarzy podążyłam w stronę ukochanego. Wszyscy wstali. Podeszłam do niego pocałowałam i zaczęło się. Ksiądz rozpoczął ceremonię…
- Justinie Bieberze czy zostanie moim mężem? – zapytałam
- Seleno Gomez czy zostaniesz moją żoną? – zapytał Justin. Równocześnie odpowiedzieliśmy „Tak” i założyliśmy sobie obrączki (http://www.apart.pl/pl/obraczki,c,1,3,126). Poleć znajomym Wszyscy potem poszliśmy na weselę, które też odbywało się na plaży. Niestety Emily i dzieci poszli od razu do hotelu.
Wszyscy bawili się świetnie. Zrobiło się późno. Justin był strasznie nawalony, więc Kenny zaprowadził go do pokoju w hotelu. Impreza trwała jeszcze długo. Tańczyłam właśnie z Chazem, bo Christina poszła już spać. Taniec się skończył, a Chaz złapał mnie za nadgarstek i prowadził gdzieś brzegiem morza. Zatrzymał się i załapał mnie w tali przybliżając się do mnie. Chciałam się wyrwać, ale był bardzo silny. Zaczęłam wołać o pomoc, wtedy zaczął mnie całować. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Upadliśmy na piasek. I zaczęliśmy się namiętnie całować. Chaz ściągnął ze mnie sukienkę, a ja z niego garnitur. Leżał na mnie już całkiem nagi. Całował mnie po moim nagim ciele. Odwzajemniałam jego każdy pocałunek, każde dotknięcie. Był wspaniały. Jego twarz oświetlał tylko blask księżyca. Robił to tak delikatnie i z czułością. Wszedł w mnie, a ja tylko lekko jęknęłam. Doszliśmy do mojego punkt kulminacyjnego, a ja wydarłam się na cały głos. On zakrył swoją dłonią moją buzię…
Zmęczeni upadliśmy na piasek. Słyszałam jego szybki i nierówny oddech. Spojrzałam się w niebo pełne gwiazd i przypomniałam sobie o Justinie. Odwróciłam się w stronę Chaza i walnęłam go z całej siły w twarz mówiąc:
- Jak Justin się o tym dowie, to nie masz, po co żyć. A teraz lepiej wracaj do swojej dziewczyny i zapomnijmy o tej całej sytuacji. – założyłam na siebie sukienkę. Wtedy Chaz powiedział:
- Jak mam zapomnieć o najlepszym seksie w moim życiu. Justin miał rację jesteś w tym niezła.
- Co kurwa powiedziałeś?! Nie chce cię więcej na oczy widzieć szmaciarzu. Zdradziłeś swoją dziewczynę!
- A ty swojego męża i co? – zapytał zadowolony Chaz. Chyba sprawiało mu to satysfakcję. Ze łzami w oczach powiedziałam ostanie słowo „Spierdalaj” i zaczęłam biec plaża, płacząc. Wbiegłam do hotelu cała zapłakana. Na moje nieszczęście w drzwiach od naszego pokoju stał Kenny. Zapytał się:
- Selena co się stało? Nie było cię przez długi czas. Martwiłem się, że coś ci się stało. Dlaczego płaczesz?
- Kenny nie mam ochoty o tym rozmawiać. Popełniłam błąd w swoim życiu.
- Co? Mówisz o ślubie?
- Nie ślub to najlepsze, co mnie spotkało, jeszcze do tego z Justinem. Chodzi o coś innego, ale naprawdę nie mam ochoty o tym rozmawiać. – powiedział i rozryczałam się. Szybko weszłam do pokoju, gdzie słodko spał Justin. Popatrzyłam się na niego i zaczęłam ryczeć jak głupia. Swoim płaczem obudziłam Justin. Gdy tylko zobaczyłam, że się przebudza szybko wbiegłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Zjechałam po nich i usiadłam na podłodze. Justin dobijał się do łazienki, ale nie chciałam go wpuścić. Cały czas ryczałam. Justin nie dawał mi spokoju. Bezustannie walił w drzwi i krzyczał, żebym go wpuściła. W końcu wstałam i otworzyłam drzwi. Justin wbiegł do łazienki. Gdy mnie zobaczył, był przerażony. Zaczął się mnie wypytywać:
- Selly, skarbie co się stało? Kochanie powiedz coś proszę. – mówi, ale ja się nic nie odzywałam.- Kochanie powiedz coś. Czy ktoś ci coś zrobił? Zbije tego sukinsyna, który ci to zrobił. Selena powiedz coś. – już nie mówił, krzyczał
- Justin… przytul mnie. – powiedziałam nabierając duży oddech, a on podszedł do mnie i przytulił. Czułam jego miłość. Ja tylko położyłam głowę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Kocham cię. Nie zostawiaj mnie nigdy.
- Ja też cię kocham i nigdy, ale to nigdy cię nie zostawię. Przyrzekam.- powiedział i popatrzył mi prosto w oczy. Ja tylko go pocałowałam i dalej przytulałam. Nie chciałam go stracić. Justin wziął mnie na ręce i zaniósł mnie na łóżku. Leżałam, a on czegoś szukał w szafie. W końcu wydusiłam z siebie słowa:
- Justin, czego szukasz? – nie mogłam mówić do niego kochanie bolało by mnie to.
- Pakuje ciuchy, jedziemy do domu. – powiedział zdenerwowany
- Jak to? Do domu? Do New York?
- Tak kochanie do domu.
- Ale dlaczego? – zapytałam zdenerwowana, myślałam, że już wie
- Bo tak, nie mam ochoty tu siedzieć i patrzeć jak zalewasz się łzami – powiedział przejęty
- Ale Justin. Jedziesz sam? Zostawiasz mnie tu?
- Nie skarbie jedziesz ze mną. Nie mógłbym cie tu zostawić. – powiedział i podszedł do mnie przytulając mnie. Bałam się, że mnie tu zostawi, że wie. Pomogłam mu się spakować. W końcu się udało. Z walizkami wyszliśmy z pokoju, gdzie stał Kenny i Chaz. Popatrzyłam się na niego złowrogo chciał porozmawiać z Justinem, ale ja szybko pociągnęłam go za sobą i zjechaliśmy windą na dół. Wysiedliśmy z niej i zobaczyliśmy tłumy paparazzi. Justin powiedział, że wyjdziemy tylnim wyjściem i tak zrobiliśmy. Czekała tam na nas już limuzyna. Wsiedliśmy do niej, siedziała już w niej Emily z dziećmi. Odjechaliśmy z pod hotelu i pojechaliśmy na lotnisko.
Siedzieliśmy już w naszym prywatny samolocie. Połowa drogi za nami. Justin cały czas się mnie wypytywał, co się stało dzisiejszej nocy. Nic mu nie powiedziałam. W końcu dał sobie spokój.
Podróż minęła szybko. Byliśmy już w NY i jechaliśmy do naszego domu. Wysiadłam z samochodu i biorąc na ręce Ashley, a Emily Jasona poszłyśmy do domu. Położyłyśmy dzieci w łóżeczku, a one szybko usnęły. Siedziałam u nich w pokoju długo i wpatrywałam się w moje maluchy, myśląc. Dzieci i Justin to najlepsze, co mogło mnie spotkać w życiu. Choć teraz mogę to wszystko stracić. Przez jedną głupią noc. Jestem ciekawa, co wtedy chciał Chaz. Może powiedzieć prawdę. Nie wiem, co mam zrobić. Wiem tylko jedno, Justin nie może się o tym dowiedzieć. Nie przeżyłabym straty Justina. To byłby mój koniec. Do pokoiku wszedł Jus i usiadł na kanapie przytulając mnie. Wyszeptał mi do ucha tylko jedno słowo „Miłość”. Co to miało znaczyć? Dręczyło mnie to słowo. Później już nic nie powiedział tylko z grobową miną wpatrywał się we mnie. Zadałam sobie pytanie „Może on wiem?”. Wstałam z kanapy i poszłam do sypialni. Przebrałam się w inne ciuchy i wyszłam na taras wpatrując się w nasz ogród. Łza spłynęła po moim policzku. Usłyszałam jak drzwi od sypialni się otwierają. Szybko wytarłam łzę i odwróciłam się. W pokoju stał Justin. Podszedł do mnie i powiedział:
- Teraz już wiem na 100%. – powiedział
- Co wiesz? – zapytałam przerażona, ale chciałam to ukryć
- Że kocham cię jak szalony i nie potrafię bez ciebie żyć. Nawet to piętnaście minut, które cie przy mnie nie było, były samotne. Jesteś moją muzą.
- Justin. Kocham cie. Jak szalona, kocham. Rozumiesz?
- Rozumiem, mam to samo. Tą chorobę podobno nazywają Miłością. – powiedział i pocałował mnie. Wtedy już wiedziałam, co miało znaczyć to u dzieci w pokoju.
Obawiałam się. Strach cały czas dawał za wygraną. Każde jego tajemnicze słowo zbliżało mnie do prawdy. Bałam się. Cholernie się bałam…
2 lata później (Tak zaczynamy drugą część opowiadania)
Czy Justin się dowiedział o mojej zdradzie? Nie i mam nadzieje, że się nigdy nie dowie. Kontakty z Chazem i Christiną po naszym ślubie urwały się. Widujemy się bardzo rzadko, bo Chaz i Christina postanowili zamieszkać w Kanadzie.
Nasze dzieci są już duże. Mają dwa i pół roku. Chodzą, mówią. Są bardzo kochane. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła.
Co do ślubu, wszyscy później się jeszcze bawili. Moja i Justina mama przyjechały później do nas i zrobiły nam awanturę. Trochę byliśmy z nimi pokłóceni, ale teraz wszystko jest już dobrze.
Nie do końca, sumienie cały czas mnie dręczy. Cały czas nie wiem, co mam zrobić. W końcu zdradziłam Justina. Będę musiała mu to kiedyś powiedzieć. Ale jak na razie wolę tego nie robić. Naprawdę go kocham!
Tagi: 40
25.01.2012 o godz. 21:36

Rozdział 39 „Śmierć”
Otoczyły mnie tłumy fotoreporterów. Zadawali różne pytania, ale miałam ich w dupie. Nagle ktoś wyciągnął mnie z tłumu, był to Justin. Przyjechał tu wcześniej, bo chciał pożegnać się z Miley. Zgodziłam się na to, bo w ostatnim czasie bardzo przeżył jej śmierć. A co do Justina, wtedy na wyspie wbiegłam w ostatniej chwili do łazienki, bo Justin miał się już się pociąć. Uratowałam go, już drugi raz. Tak go kocham, a on znowu mi chciał to zrobić. Nie wracam do tego tematu przy Justinie, bo jest na siebie samego zły, że chciał coś takiego zrobić. Od tamtego czasu między nami jest jeszcze lepiej, niż wcześniej. Dzieci są u mamy Justina i szybko nam ich chyba nie odda. Jest zapatrzona w nie, jak w obrazek. Za to my z Justinem dzięki temu mamy więcej czasu dla siebie. Z rozmyśleń wyrwał mnie Justin, bo właśnie wchodziliśmy do kaplicy.
Pogrzeb minął szybko. Ja z Justinem właśnie jedziemy do domu. Jus prowadził w ciszy samochód, jednak przerwał ją mój telefon odebrałam go i powiedziałam:
- Tak?
- Hej, Selly tu Christina.
- Hej kochanie! Co tam u was?
- A nic nowego. Wróciliśmy właśnie z Chazem do NY. Bo wiesz, że byliśmy w Kanadzie?
- No coś mi się tam obiło o uszy. A dawno się nie odzywałaś. Musimy się spotkać, może jutro, bo dziś to raczej nie? – zapytałam i spojrzałam się na Justina z uśmiechem na twarzy.
- Tak to dobry pomysł! To jutro pod centrum handlowym na Manhattanie?
- Okey, to do jutro. Będę o 16. Buziaki – zakończyłam rozmowę. Wtedy znowu zapadła niezręczna cisza. Podjechaliśmy pod dom. Justin wjechało garażu. Wysiedliśmy z auta i podążyliśmy do domu. Justin usiadł od razu na kanapie. Ja jednak poszłam do kuchni, by zrobić obiad. W lodówce nic nie było, więc poszłam do salonu i usiadłam obok Justina, przytulając go. On nawet mnie nie obiją, a ja się zapytałam:
- Kochanie, co ci jest?
- Nic skarbie. Nic
- Widzę, że ci coś jest kochanie.
- Nie naprawdę nic, tylko się zamyśliłem. – Powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Tak twój uśmiech jest piękny, ale pocałunki jeszcze piękniejsze. – powiedziałam z lekką iluzją
- Ja wiem, ale nie masz, co na nie liczyć kocie – uśmiechnął się znowu
- Ale kocie- powiedziałam z kaprysem
- Nie ma, „ale”. Koniec z buziakami.
- Jak to? Twoje usta są takie soczyste. Smakują jak malinki. Nie rób mi tego. – powiedziałam z przekonaniem
- Zrobię ci to, bo liczę na coś więcej, nie tylko na buziaki. Pragnę cię, twojego ciała, twojej bliskości.
- Kocham cię, jak mi to robisz- powiedziałam i pocałowałam go namiętnie. Za chwilę Justin leżał już na mnie, a ja powoli traciłam swoją garderobę. Justin całowała moje nagie ciało. Zaczął od mojej szyi i schodził coraz niżej i niżej. Wtedy przyciągnęłam go do siebie i zaczęłam namiętnie całować. Za chwilę Justin też był nagi. Bez przerywania cały czas się całowaliśmy. Wtedy ktoś zadzwonił dzwonkiem. Spojrzeliśmy się na siebie i powiedzieliśmy po cichu, że nie otwieramy i czekaliśmy, aż ten ktoś sobie pójdzie. Nie udało się dzwonek bezustannie dzwonił. Justin wstał i rzucił mi koc, a sam założył szybko bokserki i spodnie. Pobiegł otworzyć drzwi. A ja owinięta w koc szybko poszłam na górę do sypialni i walnęłam się na łóżko. Słyszałam jak Justin głośno z kimś rozmawia. Nie chciało mi się ubierać, więc zostałam w pokoju. Byłam strasznie zmęczona. Nie wiem, kiedy, ale usnęłam.
Rano obudził mnie „czyjś” oddech wędrujący po moim ciele. Odwróciłam się z zamkniętymi oczami do Justina i pocałowałam go szybko. Otworzyłam oczy i zobaczyłam minę Justina, zapytałam:
- Co jest kochanie?
- Hej – buziak-, czemu ten pocałunek był taki krótki, liczyłem na coś więcej.
- Ty zawsze liczysz na coś więcej – powiedziałam z uśmiechem na twarzy
- No przecież. Takie pocałunki to dzieci sobie w przedszkolu dają. A ja mam już 18. O… i jeszcze narzeczoną u mego boku. Może niedługo żonę?
- Co powtórz?
- Żonę. Myślałem tak wczoraj o tym jak sobie usnęłaś. –powiedział z wyrzutami sumienia
- Żonę? Jak to, ja nic nie wiem.
- Bo właśnie ci o tym mówię. To tak, mam dwie propozycje. Pierwsza ślub na plaży na Balii. Druga nie ma drugiej, musisz się zgodzić na pierwszą. – powiedział z swoim pięknym uśmiechem
- No nie wiem. To nie jest dobry pomysł.
- Dlaczego? Co się zmieniło? Nie kochasz mnie?
- Nic się nie zmieniło, kocham cię jak kochałam wcześniej. Tylko nie wiem czy będziesz chciał się ze mną ożenić, bo wiesz…
- Co się stało? – zapytał zaniepokojony Justin
- Jestem w ciąży Justin. Uprawiamy seks bez zabezpieczeń i tak wyszło.
- Jak to? To zmienia postać rzeczy. – powiedział zdziwiony Justin
- Co przepraszam? Co to ma znaczyć kochanie?
- No teraz to tym bardziej chce się z tobą ożenić. – powiedział zadowolony – to ile ma nasze dziecko?
- To był żart głuptasie. Ale ślub to bardzo dobry pomysł. Chce być oficjalnie twoją żoną Justin. Kocham cię – powiedziałam i zaczęłam go namiętnie całować. On przerwał i powiedział:
- Ale nie będziemy mieli dziecka? – zapytał dla upewnienia
- Nie, nie będziemy, kochanie. – powiedziałam zadowolona
- To dobrze, bo już się obawiałem. Na razie nie chce mieć więcej dzieci, ale później to się zobaczy.
- No ja też. A co oznacza „później to się zobaczy”? Nie chce mieć więcej dzieci. Te mi wystarczą.
- Dobrze kochanie jak sobie życzysz. – powiedział i zaczął mnie całować. Za chwilę Justin już na mnie siedział okrakiem. I całował mój nagi brzuch. Łaskotało mnie to, więc śmiałam się. Justin nie mógł wytrzymać mojego śmiechu i pocałował mnie w usta, przerywając mój śmiech. Wbij swój język do mojej buzi i postanowił toczyć bitwę z moim. Ściągnęłam z niego bokserki, bo tylko to miał na sobie i miał już we mnie wejść, gdy obróciłam go i usiadłam na nim mówiąc:
- Bez prezerwatyw nie ma seksu, kocie – i zrobiłam minę smutnego pieska. On się tylko na mnie popatrzył i nic nie mówiąc zrzucił mnie z siebie i zaczął czegoś szukać w szufladzie. Ja leżałam na łóżku i przyglądałam się mu, co robi, co chwila wydając z siebie krótki śmieszek. Zaczął coś gadać:
- Kurwa, gdzie to jest?
- O czym mówisz kochanie? – zapytała prawie wybuchając śmiechem
- O gumkach!
- Co? A no tak były w tej szufladzie! Wyrzuciłam je! Myślałam, że nie będą potrzebne. – powiedziałam i wybuchłam śmiechem. Justin popatrzył się na mnie z miną zabójcy i rzucił się na mnie. Ja nie przestawałam się śmiać. On zaczął mnie całować po nagim ciele. Ja w przerwie od śmiechu wydusiłam tylko z siebie:
- Justin zgłoszę to, jako gwałt.
- Trudno. I tak cię kocham i cię pragnę. Bo wczoraj jakoś usnęłaś. – powiedział zbulwersowany Justin
- Justin! – zaczęłam się wydzierać przez śmiech – Kochanie!
- Słucham skarbie?!
- Zostaw mnie, proszę!
- Nie, nie mogę! – powiedział żartobliwe. Zaczęłam go całować po szyi, łaskotało go to, więc nie poddawałam się. W końcu udało mi się wyrwać i wbiegłam szybko do łazienki. Poszłam pod prysznic i umyłam ciało i włosy. Później pomalowałam się i wysuszyłam włosy. Na szczęście z łazienki było przejście do garderoby, więc poszłam sobie po ciuchy i ubrałam się. Gdy wyszłam z łazienki Justin leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Położyłam się na nim i zapytałam:
- O czym myślisz kotku?
- O tobie, i o twoim ciele – zaczął mnie całować, wyrwałam się od niego i powiedziałam:
- Okrutny jesteś, idę na dół coś zjeść – wychodziłam z pokoju i wtedy Justin powiedział:
- Idę z tobą, poczekaj. – szybko wstał z łóżka i łapiąc się za ręce zeszliśmy na dół. Weszłam do kuchni i przypomniało mi się, że nie ma nic do jedzenia. Zebrałam Justina i pojechaliśmy na zakupy. Śniadanie zjedliśmy na mieście. Później poszłam na spotkanie z Christiną. Bawiłam się z nią świetnie. Stęskniłam się za moją Christ. Do domu wróciłam późno, ale Justin na mnie czekał. Po moim powrocie ustaliliśmy z Jusem datę ślubu i wszystkie szczegóły. Ślub ma się odbyć 17 marca, czyli za trzy miesiące. Tak, mamy już styczeń jak to szybko minęło sylwestra spędziliśmy jeszcze na wyspie, ale bez żadnej zabawy. Justin był zbytnio zrozpaczony. Ale jedno jest pewne, teraz już wszystko będzie dobrze. Będę żoną Justina Biebera…
3 miesiące później
Dziś dzień ślubu cała moja i Justina rodzina są już na Bali. Wszyscy szykują się do ślubu. Jestem zestresowana, tak jak i Justin. Widać to po nim. Za dwie godziny zostanę żoną mojego kochanego Justina. Nie wiem jak określić moje szczęście. Wiem jedno, na pewno nie zapomnę tego dnia do końca życia. Przyszły już makijażystka i fryzjer. Jedna robi mi makijaż, druga fryzurę. Ogólnie jest duże zamieszanie. Martwię się tylko, żeby fotoreporterzy nie zepsuli tej chwili. Podobno będzie pełno ochroniarzy i w ogóle. Lecz wszystko może się zdarzyć, w końcu ślub odbędzie się na plaży. Makijaż już gotowy, fryzura też, zostało mi jeszcze 45 minut. Założyłam sukienkę. Byłam gotowa. Czekałam już tylko na limuzynę, która zaraz podjechała. Wsiadłam do niej i zaczęłam swoją podróż do szczęścia z Justinem. Niestety nie widziałam się z nim potem, bo on pojechał już na plażę i tam miał na mnie czekać. Jak w tych wszystkich filmach. Ale ja uważam, że moje życie jest lepsze od filmu. Nigdy bym się z nikim nie zamieniła.
Limuzyna podjechała pod plażę i zobaczyłam tam…

Beznadziejny rozdział wiem, że się na mnie zawiodłyście, bo pisze beznadziejnie. Powinnam chyba zakończyć to pisanie, bo się tylko ośmieszam.
I tak, trochę przeskoczyłyśmy, ale mamy dużo pomysłów i
WAŻNE OGŁOSZENIE!!!
A więc tak. Pojawi się jeszcze ostatni rozdział pierwszej części bloga. Zaczynamy pisać już drugą. Myślimy, że nadal będziecie czytać te wypociny.
Dzięki wszystkim za komy pod ostatnim rozdziałem i czekamy na dużo więcej pod tym.
Kochamy was :*
Tagi: 39
22.01.2012 o godz. 19:13

Rozdział 38 „Żegnam”
Dotarliśmy na miejsce, Selena stanęła przede mną i powiedziała:
- Justin, kochanie… - powiedziała i popatrzyła się na mnie wskazując wzrokiem na jakiś klub na plaży.
- Nie! Selena nie mam ochoty na zabawę! Chcesz to sama tu zostań, ja idę do domu – powiedziałem to i zacząłem szybko iść w stronę domu. Selena nawet chyba się nie obejrzała, mam to zresztą w dupie. Wbiegłem do domu i pobiegłem szybko na górę, Kennego chyba nie było w domu, nie zwróciłem nawet na to uwagi. Wpadłem do sypialni i rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak i myślałem, co mam zrobić. Od śmierci Miley zachowuję się dziwnie. Może coś do niej czułem ? Raczej nie, ale i tak to wszystko skończone. Selena chciała mnie chyba rozweselić, ale coś nie wyszło. Zachowałem się jak kretyn… po raz kolejny. Moje życie jest bez sensu. Czułem się jak śmieć. Ostatni dupek i cholerny idiota. To ja zabiłem dziecko Miley. To ja jestem tym, który skończył jego życie. Czas aby moje też się skończyło. Skończę z sobą. Już teraz. Muszę się jeszcze dobrze zastanowić. Mam przecież dwoje cudownych dzieci i narzeczoną, którzy nie są niczemu winni. To nie ich wina. Wszystkiemu jestem winien ja. Selena zawsze mi wybaczała. Piłem – odprowadzała mnie do domu, zrobiłem jej dziecko – chciała być ze mną pomimo to, ćpałem – wyciągnęła mnie z tego. Przy niej płakałem i śmiałem się. Nie zasługuję na nią. Zdradzałem ją, miałem mieć dziecko z inną dziewczyną, a ona to zaakceptowała. Ja jak zwykle spieprzyłem wszystko. Miley miała za słabą psychikę na to. Skończyła ze sobą. Ja też powinienem i tym razem nikt mnie nie powstrzyma. Nikt. Napisałem list pożegnalny, w którym zawarłem wszystko, co chciałem powiedzieć. Z żyletką w ręku poszedłem do łazienki… zabić się.
Oczami Seleny
Justin sobie poszedł. Chyba pierwszy raz nie chciał iść na imprezę. Weszłam na chwilę do klubu, ale poczułam, że muszę wracać, bo stanie się coś złego. Szłam drogą i cały czas dzwoniłam do Justina, miał wyłączoną komórkę. Byłam podenerwowana i szłam coraz szybciej. Pod samym domem przypomniałam sobie, że Justinowi przecież zalał się telefon. Weszłam do środka i szybko pobiegłam do sypialni. Justina nie było, ale zobaczyłam na łóżku złożoną kartkę. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać:
Droga Seleno !
Chcę się z Tobą pożegnać i podziękować za te wszystkie dni spędzone razem. Nie obwiniaj się za moją śmierć, sam o tym zadecydowałem. To jest najlepszy wybór. Nigdy już nie będę zatruwał ci życia. Chcę byś pamiętała tylko te dobre chwile, np. gdy pojechaliśmy do Paryża i tam rozpoczęła się nasza miłość, później wyjazd do Teksasu i noc w stodole ;) Przyznam, byłaś niezła, nasz piesek Biebs, który niestety zdechł (właściwie to przejechałem go samochodem, ale nie chciałem ci mówić. Przepraszam.) i wreszcie nasz pobyt na Bali. Tam urodziły się nasze dzieci. Zajmuj się nimi dobrze i powiedz im, że je kochałem. Nie chcę już nic więcej mówić, bo jestem tym wszystkim zmęczony. Pamiętaj, nigdy nie przestałem Cię kochać. To nie Twoja wina, sam podjąłem tą decyzję.
Kocham Cię,
Żegnam,
Justin

Łzy zaczęły spływać ciurkiem po moich policzkach. Wiedziałam, że jest w łazience i szybko tam pobiegłam. Zobaczyłam tam Justina leżącego na podłodze…
Parę dni później
Wróciłam do Nowego Jorku. Właśnie idę na pogrzeb. Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Podenerwowana jechałam i zobaczyłam z daleka cmentarz. Rozryczałam się jak głupia. Ta młoda osoba zginęła… częściowo przeze mnie. Za chwilę byłam na miejscu. Wysiadłam z samochodu i nie przestawałam płakać. Otoczyły mnie tłumy fotoreporterów. Zadawali różne pytania, ale miałam ich w dupie. Nagle ktoś wyciągnął mnie z tłumu…

Krótki, ale musiałyśmy skończyć w ten sposób :)
Tagi: 38
19.01.2012 o godz. 19:21

Rozdział 37 „Postępujesz jak gówniarz”
Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła nic z siebie wydusić. W końcu udało jej się i powiedziała:
- Justin ona nie żyje!
- Kto nie żyje, Selena?! – wydarłem się
- Miley, Miley nie żyje. Popełnia samobójstwo.
- Co?! Jak to?! – nie wiedziałem co mam zrobić podszedłem do Selly i przytuliłem się do niej. Zacząłem płakać, ale tak naprawdę jej nie znałem. Wiedziałem jedno, ona nosiła moje dziecko.
Resztę dnia spędziłem siedząc na plaży i wpatrując się w fale przybijające do brzegu. Każda z nich była inna, jedna doskonała, druga nieudana. Wtedy zrozumiałem, że życie też takie jest. Jedni mają udane życie, a drugi tragiczne. Wtedy wszystko do mnie dotarło Miley miała to tragiczne życie, bo poznała mnie. Jestem cholernym dupkiem, który myśli tylko o swoim szczęściu. Przeleciałem dziewczynę i dałem jej nadzieje na coś więcej. Zostawiłem ją samą z dzieckiem, jeszcze nienarodzonym, ale jednak. Palant ze mnie! Wtedy poczułem czyjś dotyk na moim ramieniu. Była to Selena. Pocałował mnie i poprosiła bym już wrócił do domu. Zrobiłem tak. Wróciliśmy do domu. Ja od razu poszedłem pod prysznic. Gdy się umyłem i wyszedłem z łazienki czekała na mnie na łóżku Selena. Usiadłem obok niej i przytuliłem ją mówiąc:
- Kochanie, nie zasługujesz na mnie. Jestem totalnym kretynem. Myślę tylko o seksie.
- Nie mów tak Justin. Jesteś wspaniały. Kocham cię. I nie jesteś kretynem, gdyby było inaczej myślisz, że bym tu dziś była?
- Myślę, że nie. – powiedziałem i przytuliłem ją do siebie. Leżeliśmy tak na łóżku i nawet nie wiem, kiedy usnęliśmy. Rano, gdy się obudziłem Seleny nie było przymnie. Zerwałem się szybko z łóżka i poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby, wysuszyłem i uczesałem włosy, a potem ubrałem się w kąpielówki. Zszedłem na dół i zobaczyłem Selly siedzącą przy basenie i czytającą jakąś książkę. Podszedłem do niej i usiadłem okrakiem za nią pytając się co czyta i dmuchając jej po karku. Łaskotało ją to, więc robiłem tak dalej. Prosiłabym przestał, ale chciałem za to prezent, czyli buziaka. W końcu mnie pocałowała, a ja nie chciałem oderwać od niej moich ust. Dziś miałem już lepszy humor. Podniosłem się i wskoczyłem do basenu chlapiąc przy tym Selenę. Wkurzyła się i chciała już iść, ale szybko wyszedłem z basenu i mokry przytuliłem się to niej. Jej ciuchy były mokre. Popchnęła mnie i wpadłem do basenu, a ona razem ze mną, bo trzymałem ją za rękę. Zacząłem się śmiać, a ona pocałowała mnie namiętnie mówiąc:
- Kocham cię ty mój wariacie.
- Ja ciebie też kocham. – powiedziałem to i podniosłem ją, a ona objęła mnie swoimi nogami i całowała namiętnie. Zanurzyliśmy się pod wodę i dalej się całowaliśmy, chciałem przestać myśleć o tym co się stało Miley, ale nie potrafiłem. Jestem dupkiem, który myśli tylko o swoim szczęściu. Puściłem Selenę i wyszedłem z basenu. Ona nie wiedziała, co robię i dziwnie się na mnie patrzyła. Miałem to w dupie. To ja zabiłem tą dziewczynę. Usiadłem na leżaku i schowałem twarz w dłonie. Selena podeszła do mnie, a ja tylko się od niej odsunąłem, mówiąc:
- Chce być teraz sam – zacząłem płakać
- Justin…
- Nic niemów, po prostu zostaw mnie samego. – powiedziałem i podszedłem do barierki, zaraz za nią było urwisko i plaża. Popatrzyłem się w dół i widziałem jak spadają kamienie. Pomyślałem „ To jak moje życie, spadam w dół i nie ma już powrotu na górę”. Łzy zlatywały po moich policzkach, a słońce szybko je osuszały. Niszczę siebie, ale dlaczego muszę niszczyć przy tym innych? Chce to skończyć, tylko jak? Zebrałem się i wyszedłem z domu nic nie mówiąc Selenie. Szedłem środkiem ulicy, a przejeżdżające trąbiły na mnie, miałem to w dupie i w ogóle się tym nie przejmowałem. Szedłem tam gdzie prowadził mnie ciepły wiatr. Tak naprawdę nie wiem, czemu tak na to zareagowałem, nie znałem tej dziewczyny. Poszedłem z nią tylko z dwa razy do łóżka i to tyle. Wykorzystałem ją, a ona uwierzyła, że coś do niej czuje. Ja skrzywdziłem ją, ona mnie, byliśmy kwita i sobie odeszła. W tym rozmyślaniu nawet nie wiem, kiedy, ale doszedłem do jakiegoś baru. Wszedłem do środka i podszedłem do baru. Usiadłem na stołku i zamówiłem sobie drinka.
Rano obudził mnie powiem wiatru. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem siedzącą obok mnie Selly. Podniosłem się i przytuliłem ją mówiąc:
- Kochanie! Przepraszam popełniłem błąd, kolejny w moim życiu.
- Justin, martwiłam się o ciebie. Kenny szukał cię pół nocy. Wezwaliśmy nawet policję. Nie rób mi tego więcej. Nie znikaj tak bez słowa. Bałam się o ciebie. Kocham cię, zrozum to w końcu. – powiedziała ze łzami w oczach i mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk i pocałowałem ją… skończyło się tak jak zwykle.
Leżeliśmy jeszcze jakiś czas w łóżku. W końcu podniosłem się i poszedłem do łazienki. Stanąłem pod prysznicem, a ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele. Czułem ulgę. Wyszedłem z pod prysznica i wytarłem się. Założyłem bokserki i wyszedłem z łazienki na łóżku siedziała Selly. Podszedłem bliżej niej i patrząc się w jej brązowe oczy powiedziałem:
- Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.
- Pewnie żył, ale nie tak jak teraz.
- Wiesz, że dzięki tobie jestem szczęśliwy i jestem z stanie pokonać wszystkie przeszkody na mojej drodze. Kocham cię, jesteś moim życiem.
- Justin, to ty jesteś moim życiem, wybaczyłam ci tyle błędów, myślisz, dlaczego? Ja ci powiem, bo życie bez ciebie nie ma dla mnie sensu. Kocham cię – powiedziała to, a ja uklęknąłem przed nią i mocno się do niej przytuliłem, całując ją po szyi. Szybko się od niej oderwałem i zszedłem na dół. Na kanapie siedział Kenny, zmierzył mnie tylko wzrokiem nic się nie odzywając i dalej oglądał TV, a ja poszedłem do kuchni. Nalałem sobie soku i wróciłem do salonu usiadłem obok Kennego i miałem coś powiedzieć, gdy on powiedział:
- Justin, nie wiem, co sobie wyobrażasz. Postępujesz jak gówniarz, któremu rodzice nie chcą pozwolić iść na imprezę. Masz wszystko kasę, rodzinę, narzeczoną, która cię kocha i oddałaby dla ciebie wszystko! Czego ci brakuje do szczęścia? – wydarł się na mnie
- No właśnie tego szczęścia mi brakuje. Chce być szczęśliwy, ale nie potrafię. To ja zabiłem Miley. Zrozum! – powiedziałem unoszącym głosem
- Jak to ty? Co ty wygadujesz Justin? – zapytał zdziwiony
- No ja! To przeze mnie ona się zabiła! Nie kochałem jej, a ona mnie tak. Mam wyrzuty sumienia, bo pozwoliłem jej na tą śmierć.
- Nie Justin! Nie możesz siebie obwiniać. Ona i tak by to w końcu zrobiła, nic się już na to nie poradzi. – powiedział i przytulił mnie.
- Tylko… a zresztą już nic. – powiedziałem i przytuliłem się do mojego ochroniarza. On jest najlepszym ochroniarzem pod słońcem, nie wiem, co bym bez niego zrobił. Na dół zeszła Selly. Stanęła przed nami i patrzyła się, po chwili powiedział:
- Justin, muszę ci coś powiedzieć. – powiedziała z grobową miną
- Mów, o co chodzi.
- Ale wolałabym jednak iść na spacer.
- Co ty znowu kombinujesz kochanie?- powiedziałem uśmiechając się do niej
- Nic, na razie skarbie – powiedziała i podała mi rękę. Wstałem i wyszliśmy z domku. Szliśmy już dłuższy kawałek, a Selena nic się nie odzywała. To dziwne, chciała mi coś powiedzieć, a teraz już nawet ust nie otworzy. W końcu nie wytrzymałem i sam zapytałem:
- O co chodzi z tym spacerem kochanie?
- Dowiesz się zaraz kocie – mówiąc to pocałowała mnie, czułem, że coś tu nie gra, ale szedłem dalej w ciszy. Dotarliśmy na miejsce, Selena stanęła przede mną i powiedziała:
- Justin, kochanie…
Tagi: rozdział 37
18.01.2012 o godz. 18:58

Rozdział 36 „Justin ona nie żyje!”
Dojechaliśmy. Wysiadłem z samochodu i wziąłem na ręce Seleny. Szliśmy kawałek, a potem już tylko po schodach. Byliśmy na miejscu, gdzie czekał już Kenny. Selena usiadła na miejscu nadal nic nie widząc i zaczęło się. Ściągnąłem Selenie chustkę i zobaczyła gdzie jesteśmy, byłą zaskoczona i powiedziała:
- Justin, jak to?
- Cicho, nic nie mów- powiedziałem i pocałowałem ją by nic więcej nie mówiła. Siedzieliśmy długo i gadaliśmy o naszym życiu i o tym jak to będzie dalej. Selena niedługo wraca na plan zdjęciowy, ja wydaje nową płytę. Będziemy mieli bardzo mało czasu dla siebie, dlatego teraz to odrobimy. Rozmowa rozkręcała się, aż w końcu zacząłem ją całować by przestała mówić. Nagle podszedł do nas Kenny i zapytał się czy włączyć nam jakiś film, zgodziliśmy się i zaczęliśmy go oglądać, nie pamiętam jak się nazywał, bo zbytnio byłem zajęty Seleną. Tak, wcale go nie oglądaliśmy tylko całowaliśmy się i prawiliśmy sobie komplementy. Zrobiło się późno. Selena była tak zmęczona, że usnęła na moich kolanach.
Rano, gdy się obudziłem byliśmy… nie wiem gdzie. Selena spała obok mnie i uśmiechała się przez sen, wyglądała słodko. Pocałowałem ją w usta, a ona odwzajemniła pocałunek, powiedziałem:
- Ty oszustko, nie spałaś. – powiedziałem sarkastycznie
- Oj kochanie – powiedziała i pocałowała mnie namiętnie. – Za ile my tak w ogóle dolecimy?
- Nie wiem, ale mogę iść się spytać Kennego. – powiedziałem i miałem już wstawać, gdy wszedł Kenny i powiedział:
- Kochani, zapnijcie pasy, bo zaraz będziemy lądować- powiedział i wyszedł, a ja musnąłem usta Selly. Zapieliśmy pasy. Zaczynamy lądować.
Wysiedliśmy z samochodu przed nie za małym domem i weszliśmy do środka. Kenny zabrał nasze walizki do sypialni a my poszliśmy na taras, gdzie był basen. Z niego był piękny widok na plażę i ocean. Podszedłem do Selly, która stała przy basenie i nad czymś rozmyślała. Objąłem ja w tali i wyszeptałem do ucha:
-Nad, czym tak rozmyślasz kochanie?
- Nad tobą- powiedziała tajemniczo
- Dlaczego nade mną? Co ja znowu zrobiłem? – zapytałem z udawanym zdziwieniem
- Właśnie. Robisz bardzo dużo dla mnie. I nie wiem jak ci to wynagrodzić – powiedział posmutniała, a zarazem zadowolona
- Wystarczy, że przymnie będziesz – powiedziałem i pocałowałem ją w kark. Ona się odwróciła do mnie przodem założyła ręce na mnie i pocałowała mnie. Chciałem się do niej przybliżyć i wtedy wpadliśmy do basenu. Zacząłem płynąć pod wodą szukając Sel. Znalazłem ją wziąłem na ręce i wyszliśmy z basenu cali mokrzy i podążyliśmy do sypialni naszego letniskowego domu na prawie bezludnej wyspie. Powiedziałem:
- Selly idź przebrać się w kostium i zraz idziemy na plażę- ona tak zrobiła i za 15 minut była już na dole w kostiumie. Chciałem wyłączyć telefon by nikt nam nie przeszkadzał i wtedy okazało się, że zalałem sobie iPhona, kiedy wpadliśmy do wody. To nawet dobrze. Wziąłem Selenę za rękę i poszliśmy na plażę. Nikogo tam nie było. Cisza i spokój, z dala od wszystkiego. Tylko ja i Selly. Rozłożyliśmy się na leżakach bardzo blisko wody i rozłożyliśmy parasol, bo słońce strasznie grzało. Wtedy zaczęła się rozmowa:
- Kochanie, dlaczego tu tak w ogóle jesteśmy? – zapytała
- Chciałem cię zabrać na wakacje, by pobyć tylko z tobą. Tylko z tobą. – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
- No tak, a co z dziećmi? Kto się nimi zajmie?
- Spokojnie. Nasze mamy oszalały na ich punkcie i zajmą się nimi.
- Ale ja za tydzień mam być na planie filmu.
- Nie będziesz.
- Jak to? Justin? Musze! – powiedziała zdenerwowana i wstała z leżaka, zrobiłem to samo i powiedziałem:
- Zdecydowałem, że nie będziesz grać w tym filmie, ponieważ ja będę zarabiać kasę i będzie wszystko dobrze. – powiedziałem, ale było widać, że jest na mnie wściekła. Podszedłem bliżej niej, a ona popatrzyła mi się w oczy mówiąc:
- Nic nie będzie dobrze. Odciągasz mnie od tego, co kocham. Nie wiem, dlaczego podjąłeś taką decyzję! Może mi powiesz?! – powiedziała wściekła
- Bo cię kocham i chce spędzać z tobą jak najwięcej czasu. Patrzeć na ciebie jak przychodzę do domu. Widzieć ciągle twój uśmiech. Nasz związek dopiero się zaczyna, dlatego pomyślałem, że ta rola na razie nie jest ci potrzeba.
- To nie myśl, bo ci to nie wychodzi!!! – wykrzyczała. Chciałem jej dotknąć, ale ona się odsunęła. Ja powiedziałem do niej:
- Ja tak chciałem, żeby było dobrze. Starałem się. Myślałem o tym. Robiłem wszystko, żeby było jak najlepiej, a teraz… - Selena odwróciła się do mnie i nic nie mówiąc podeszła bliżej, dzieliły nas milimetry, zrobiłem to, pocałowałem ją, a ona to odwzajemniła i powiedziała:
- A teraz jest jeszcze lepiej. Jesteś obok mnie i mam nadzieje, że będziesz zawsze. Tylko obiecaj, że za jakiś rok będę mogła wrócić do pracy.
- Oczywiście, że tak. Tylko teraz spędzaj czas ze mną. – powiedziałem całując ją. Złapałem ją w tali i podniosłem. Zacząłem z nią biec w stronę wody, chciała się wyrwać, ale nie dałem się i wbiegłem z nią do wody. Byliśmy coraz głębiej i głębiej w końcu widać było tylko nasze głowy. Pocałowałem ją, a ona zaczęła się wyrywać z moich ramion. Ugryzła mnie w ucho i wtedy udało jej się uciec. Biegła w stronę brzegu śmiejąc się tak głośno jak tylko potrafiła. Dogoniłem ją już na pisaku i łapiąc ja wywaliliśmy się na piach. Leżała na mnie. Ja podniosłem głowę do góry i pocałowałem ją. Wtedy ona sturlała się ze mnie i leżał już obok. Patrzyła się na mnie, a ja na nią. Pocałowałem ją, znowu. Kocham ją całować, ma takie słodkie usta. Podniosłem się i wyciągnąłem rękę w jej stronę i pociągnąłem ją w górę, by wstała. Złapałem ją za rękę i poszliśmy do domu. Wchodząc byliśmy rozbawieni. Śmieliśmy się nawet nie wiedzieliśmy, z czego. Na kanapie siedział zły Kenny, gdy nas zobaczył podniósł się i powiedział:
- Justin, czy ty już do końca zgłupiałeś?! Czemu nie odbierasz telefonu?! Myślałem, że coś wam się stało- wydarł się Kenny
- Ooo! No tak! Zapomniałem ci powiedzieć, ale zepsuł mi się. A teraz idziemy na górę. – powiedziałem i objąłem Seleny. Poszliśmy do sypialni i padliśmy na łóżko. Ona leżała na moim torsie, a ja bawiłem się jej włosami. Rozmawialiśmy.
- Ile czasu tu będziemy? – zapytała
- Chciałbym jak najdłużej, ale nie da się za dwa tygodnie musimy być w domu, bo inaczej Scooter mnie zabije.
- Dlaczego? Nic mu nie powiedziałeś? Prawda?
- No jakoś tak wyszło. Wiesz nie odbierał telefonu. A z resztą tylko by się zdenerwował. Nic by z tego dobrego nie wyszło. – powiedziałem śmiejąc się. Wtedy zadzwonił telefon Selly. Nie pozwoliłem jej odebrać, ale i tak to zrobiła. Słyszałem tylko to co mówiła Selena. Nie brzmiało to dobrze. Gdy skończyła rozmowę podeszła do mnie, a w jej oczach było widać łzy. Chciał coś powiedzieć, ale nie mogła nic z siebie wydusić. W końcu udało jej się i powiedziała: - Justin ona nie żyje!
Tagi: 36
18.01.2012 o godz. 16:57

Rozdział 35 "Wydusiłem tylko: Wow!"
-Selena czy zostaniesz moją żoną? – i wyciągałem pudełeczko z pierścionkiem, które otworzyłem. Usłyszałem jak Selena wydobywa z siebie słowa:
- Justin, nie mogę się zgodzić… żebyś tak klęczał bezczynnie. Pocałuj mnie !!!
- To znaczy, że się zgadzasz ? – zapytałem podejrzliwie, wstając.
- Tak, kochanie, chcę zostać twoją żoną !!! – byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Podniosłem Selenę do góry i namiętnie pocałowałem. Wszyscy zaczęli nam bić brawo i gratulować. Nasze mamy płakały ze szczęścia.
- To kiedy ślub ?? – zażartował Chaz.
- Czy ty się nie rozpędziłeś za bardzo ?! – powiedziałem śmiejąc się. Za moment doszła Selena i powiedziała:
- Z Justinem, choćby jutro. – i pocałowała mnie.
- No wiesz, nie ma sprawy. – dodałem.
Przez resztę wieczoru wszyscy rozmawiali o nas i naszych dzieciach. Te śmiały się i pierwszy raz uśmiechnęły się do mnie. Rozmawiałem właśnie z Seleną i podeszły nasze mamy z dziećmi na rękach. Moja mama powiedziała:
- Mamy sprawę.
- Jaką znowu?
- Chcielibyśmy pojechać całą rodziną do „Krainy Św. Mikołaja”. Zabralibyśmy dzieci i zostalibyście sami. – jednoznacznie się uśmiechnęła.
- Nie ma sprawy. Nawet jesteśmy wam wdzięczni. – śmiesznie poruszałem brwiami, patrząc na Selenę.
- Tylko nie chcemy kolejnych wnuków, kochani. – dodała mama Selly.
- Postaramy się to rozważyć. – powiedziałem i dostałem w ramię od Seleny.
Powoli Wigilia dobiegała końca. Goście zaczęli rozchodzić się do pokoi. Nasze babcie koniecznie chciały zająć Jaysonem i Ashley. Nie protestowaliśmy zbytnio. Zaczęliśmy sprzątać. Podszedłem do Sel i wymruczałem do ucha:
- Jakie plany na noc ?
- Yyyy… spanie ?? – zaśmiała się.
- Może zrobisz mi kolejny gwiazdkowy prezent ?
- Zobaczy się… na razie jestem padnięta i idę spać. – pocałowała mnie i poszła na górę, a ja za nią podążyłem.
Wszedłem do sypialni, ale Selena zdążyła już wejść do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem. Po paru minutach usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Przed oczami stanęła mi Selena… ubrana tylko we wstążkę. Odebrało mi mowę. Wydusiłem tylko: Wow!. Zaczęła iść w moją stronę i w połowie drogi spytała:
- Czy podoba ci się prezent ?
- A jak myślisz ?
- Z tego co widzę po twoich spodniach to ci się bardzo podoba. – zaśmiała się. Spojrzałem w dół i zobaczyłem choinkę w moim kroku. (wiecie, o co chodzi xd) Za chwilę na choince siedział już „prezent”, który zaczął już mnie rozbierać. Zmieniliśmy trochę rolę i to ja, już nagi siedziałem na moim „prezencie” całując go namiętnie. Selena w przerwach pocałunków powiedziała „Kocham Cię”, a ja dalej ją całowałem po całym ciele. Wszedłem w nią, a ona tylko wtedy jęknęła…
Gdy się obudziłem Sel jeszcze spała, więc nie ruszałem się, żeby jej nie obudzić. Myślałem o wczorajszej nocy i o tym, że Selena to jednak najlepszy prezent w moim życiu i nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Jestem w niej szalenie zakochany i nie wiem, co bym bez niej zrobił. Wtedy obudziła się Selly i pocałowała mnie, co oderwało mnie od rozmyślania. Wstałem i zszedłem na dół, gdzie nikogo już nie było. Byliśmy sami w domu, czyli zabawę czas zacząć. Poszedłem do kuchni i zrobiłem naleśniki. Do kuchni weszła wtedy pięknie ubrana i umalowana Sel, a ja powiedziałem:
- Kochanie, czemu się już ubrałaś, wcześniej wyglądałaś tak pięknie- mówiąc to podszedłem do niej i pocałowałem ją.
- No widzisz, jakie to życie niesprawiedliwe. – powiedziała i usiadła przy stole czekając na naleśniki. Podałem je i zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku poszedłem na górę przebrać ubrać się, bo byłem w samych bokserkach. Selena została na dole i oglądała telewizję. Chciałem wymyślić jej jakąś niespodziankę, ale nie miałem pomysłów. Ale zaraz, mam… Zszedłem na dół i podszedłem Selly od tyłu zawiązując jej oczy chustką. I wziąłem na ręce niosąc do samochodu. Ona cały czas się mnie wypytywała, co robię, ale nic się do niej nie odzywałem tylko robiłem to, co miałem na myśli. Zima w NY jest dosyć ciepła, ale mam wspaniały pomysł. Wyjechaliśmy z domu i jechaliśmy w wyznaczone miejsce, są święta, więc wszystko jest pozamykane. Dojechaliśmy.
Tagi: 35
18.01.2012 o godz. 16:56

Rozdział 34 „Mam cię dość”
W końcu przyszła nasza kolej. Weszłyśmy do środka, pani doktor zbadała Ashley i okazało się, że mała… dostała kolki. Dobrze, że to tylko to bo myślałam, że będzie to coś poważnego. Cały czas jednak nie dawało mi spokoju, dlaczego Justin tak szybko wybiegł z domu, a teraz nawet nie odbiera telefonu. No nic. Wyszłam z kliniki, a tam patrzę tłum paparazzi, czy oni nigdy nie dadzą nam spokoju? Przedarłam się przez ich tłum i szybko wsiadłam do samochodu. Trasowali mi drogę w końcu całą sytuacja zaciekawili się ochroniarze z kliniki i przegonili mi z drogi fotoreporterów. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu i zaczęłam go szukać w mojej torebce. Znalazłam! Na wyświetlaczu widniał napis „Justin”. Pomyślałam sobie „w końcu!” i szybko odebrałam telefon:
- Tak kochanie?
- Hej kocie, co się stało Ashley? Na wszystkich stronach o tym mówią. – zapytał zdenerwowany.
- Nie nic takiego, bałam się o nią bo ciągle płacze, ale to tylko kolka. – powiedziałam uspokajająco
- No to dobrze, bo już się bałam.
- Dobra, musze kończyć bo jadę samochodem. Porozmawiamy w domu. Kocham cię.
- To do zobaczenia. I też cię kocham. Buziaki- powiedział i rozłączył się.
Byłam już w domu. Maleństwa spały. Nagle stół zawibrował, dostałam SMS-a od Justina „Czekam na cb. Plaża koło naszego domu:*” Szybko poszłam do Emily powiedzieć jej, że wychodzę.
Dosyć szybko znalazłam się na plaży, gdzie siedział Justin na kocu i czekał na mnie. Podeszłam go od tyłu i zakryłam mu swoimi dłońmi oczy. Po chwili siedział już na przeciw niego i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nagle Justin wyjął swoją gitarę i powiedział:
- Musze ci coś zagrać. Tą piosenkę napisałem specjalnie dla ciebie.
- Awwwwww… to słodkie. – byłam zaskoczona, że zrobił coś takiego dla mnie.
Zaczął grać. Piosenka nosiła tytuł „Believe in me”. Opowiadała o tym, że kiedyś był zły, ale teraz mam zacząć wierzyć, że się zmienił. Pod koniec utworu popłakałam się. Widać, że te słowa płynęły z jego serca. Justin skończył i przytulił mnie. Zapytał:
- Podobało się?
- No wiesz… - opuścił głowę – baaardzo!! – krzyknęłam.
- To dobrze. Zastanawiałem się do ostatniej chwili czy ci to zaśpiewać.
Gadaliśmy długo, ale zaczęło się ściemniać więc poszliśmy do domu. Był piątek, więc pozwoliliśmy Emily wyjść na miasto. Zostaliśmy z dziećmi sami. Bawiliśmy się z nimi, a Justin sam je nawet wykąpał. Potem położył je i zaśpiewał im kołysankę. To było takie słodkie.
3 tygodnie później – Boże Narodzenie
Dzisiaj Gwiazdka. Dwa tygodnie temu postanowiliśmy, że urządzimy Wigilię u nas. Zaprosiliśmy rodzinę moją i Justina. Przyjadą jego mama, tata z dziećmi, dziadkowie, a ode mnie będzie mama z mężem, moi dziadkowie, a oprócz tego mają wpaść jeszcze Chaz i Christina. Znowu są razem i są bardzo szczęśliwi. Emily też będzie, bo okazało się, że nie ma żadnej rodziny. Ja od rana siedzę w kuchni, a Justin ubiera choinkę i niezbyt dobrze mu to idzie, bo słyszałam już kilka razy dźwięk tłuczonej bombki i kilka „miłych słówek” z jego ust. Zaraz wszyscy mają przyjechać więc poszłam ubrać się na górę.
Oczami Justina
Ubierałem tą cholerną choinkę już dobre dwie godziny. Co chwilę bombki się tłukły. Selena poszła się ubrać i wtedy ktoś przyszedł, poszedłem otworzyć drzwi i zobaczyłem tam Miley. Co ona tu robi? Nie chciałem jej wpuścić do środka i warknąłem:
- Czego chcesz ?!
- Muszę ci coś powiedzieć. Będziesz tatą. – co ona pierdoli ?! – Jestem w ciąży z tobą. Musisz się z tym pogodzić.
- Chyba cię pojebało !!! Mam już swoje dzieci i nie będzie żadnych innych. Ile chcesz żeby to nie trafiło do mediów.
- Ja nie chcę kasy, ja chcę ciebie.
- Nie ma takiej opcji. Nigdy. Przez ciebie już raz mogłem stracić rodzinę, a ty wchrzaniasz się znowu w moje życie. Mam cię dość. Dobra, załatwmy to jakoś. Chcesz urodzić to dziecko ?
- Tak.
- Będę ci płacił alimenty i raz na jakiś czas odwiedzał to dziecko, ale bez przesady. Nie licz na więcej.
- Zgadzam się, ale media i tak się o tym dowiedzą.
- Wiesz co, od jakiegoś czasu mam ich zdanie w dupie. – Miley poszła sobie. Nie wiem co mam zrobić. Co jeśli Selena się dowie?
Oczami Seleny
Ubrałam się i zeszłam na dół. Justin był podenerwowany. Postanowiłam zapytać o co chodzi:
- Justin, co się stało ?
- Nic…
- Jak to nic, przecież widzę, że coś się stało.
- No dobra, Miley tu była…
- Co ona tu chciała ?! – powiedziałam już trochę zdenerwowana.
- No bo… ona…
- No gadaj !!!
- Miley jest ze mną w ciąży ! Nie wiem co mam zrobić ! Zrozumiem jeśli teraz odejdziesz i mi nie wybaczysz…
- Justin, jak ty tam mogłeś… Kiedy ona zaszła z tobą w tą ciążę?
Nie wiem, ale spaliśmy ze sobą tylko dwa razy i przysięgam ci, że jakbym był z tobą to w życiu bym cię nie zdradził. – był bliski płaczu i wydusił jeszcze ostatnie słowa – Ja cię naprawdę kocham.
- Wiem. Dlatego zastanawiam się… - Justin przerwał mi:
- Rozumiem. – chciał już iść, ale zatrzymałam go i powiedziałam:
- Zastanawiam się jak mogłeś pomyśleć, że cię zostawię w takiej sytuacji.
- Kocham cię. – krzyknął i namiętnie mnie pocałował.
Wtedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam trzynaście roześmianych ludzi.
- Witajcie. – powiedziałam.
Wszyscy wbiegli do domu. Mina Justina była bezcenna, wyglądał jakby zaraz miał dostać zawału. Rodzina wyglądała jakby znała się od lat, wszyscy się polubili i powędrowali do swoich pokoi. Ja podeszłam do Justina i mocno go przytuliłam. On się tylko uśmiechnął i pocałował mnie. Dotknęłam go wkroku i czułam jak w jego gaciach właśnie rośnie Mount Everest. Bardzo mnie to podnieciło i szybko podążyliśmy na górę. Padłam na łóżko, a Justin usiadł na mnie okrakiem. Wtedy przypomniałam sobie o tym, że w domu są goście i powiedziałam do Justina żeby zamknął drzwi. Szybko je zamknął i rzucił się na mnie. Włożył rękę pod moją bluzkę i zaczął jeździć nią po moim brzuchu. Ja natomiast zaczęłam się bawić i włożyłam rękę w jego spodnie. Czułam jak jego Juniorek rośnie. Wtedy ściągnęłam z niego jego spodnie i bluzkę. Justin nachylał się już nade mną nagi. Nie chciał być osamotniony, więc rozebrał także mnie. Byliśmy już całkiem nadzy i namiętnie się całowaliśmy. Schyliłam się do jego penisa i delikatnie włożyłam go do buzi robiąc mu masarz językiem. W tym momencie coś komuś upadło na podłogę i przygryzłam Justinowi penisa. On miał już się wydrzeć, ale ja szybko przykryłam swoja ręką jego usta by nikt tego nie usłyszał. On popatrzył się na mnie z wyrzutami sumienia, a ja tylko pocałowałam go namiętnie. Poczułam jak lekko we mnie wchodzi i z wyczuciem dociera do mojego punktu G. Chciałam krzyknąć z podniecenia, ale tylko cicho jęknęłam i pocałowałam Justina. On wyszedł ze mnie, a ja padłam na łóżko. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 17. Szybko wstałam i szłam do łazienki, gdy Justin zapytał się mnie:
- Kochanie gdzie idziesz?
- Do łazienki wziąć prysznic, a co?
- Mogę iść z tobą? – zapytał podnosząc się
- Tak, tylko szybko, bo musimy szykować wigilię – powiedziałam i weszłam do łazienki. Podeszłam do prysznica i spuściłam wodę. Justin podszedł mnie od tyłu i pocałował w kark. Weszliśmy razem pod prysznic i nawzajem zaczęliśmy się myć. Po skończonym prysznicu ubraliśmy się i zeszliśmy na dół.
Justina trochę bolał Juniorek i wyglądał śmiesznie, gdy chodził. Nie chciałam pokazać, że się z niego śmieje, więc poszłam do kuchni pomóc w przygotowaniach mojej babci i Justina.
Oczami Justina
Widziałem jak Selena się ze mnie śmieje, ale bardzo to ukrywała, więc chciałem jej pokazać, że tego nie widzę. Poszła sobie do kuchni, a ja usiadłem na kanapie przed telewizorem gdzie siedział też Chaz. Widział, że boli mnie trochę krok i zapytał:
- Stary, co ci się stało? – zapytał ze śmiechem w oczach
- Nic, nic – powiedziałem zwijając się z bólu
- No przecież widzę.
- Dobra powiem ci, ale nie śmiej się.
- Spoko
- Selena mi przygryzła penisa, bo się czegoś wystraszyła.
- Ooo… nie wierzę! – Chaz wybuchł śmiechem, a ja go walnąłem i poszedłem do kuchni. Selena była ubrana w jakiś fartuch i właśnie coś gotowała. Podszedłem do niej. Objąłem ja i pocałowałem w ramię. Ona się do mnie przytuliła i pocałowała. Miała takie słodkie usta, a ja powiedziałem:
- Mmm… smakujesz jak malinka- a ona się uśmiechnęła i pocałowała mnie po raz kolejny.
Doszła godzina 20. Wszyscy usiedliśmy do stołu wigilijnego. Zjedliśmy 12 potraw podzieliliśmy sie opłatkiem i długo rozmawialiśmy. Potem przyszedł czas na prezenty. Każdy coś dostał. A moim prezentem dla Seleny był… a może najpierw, co ja od niej dostałem. A więc był to nasze wspólne zdjęcie w ramce, było sweet. No i jeszcze kartka, w której było napisane „Jak patrzę w twoje oczy to czuje się jak bym tonęła w czekoladzie. Kocham Cię Selena.” Przyszedł czas na mój prezent. Poprosiłem wszystkich o uwagę. Przyciągnąłem Sel w moją stronę i uklęknąłem przed nią. Wtedy powiedziałem:
-Selena czy zostaniesz moją żoną? – i wyciągałem pudełeczko z pierścionkiem, które otworzyłem. Usłyszałem jak Selena wydobywa z siebie słowa:
- Justin, nie...
Tagi: 34
18.01.2012 o godz. 16:56

Rozdział 33 "„Jego mina wyrażała samo zło"”
Dokoła nas znajdował się tylko las. Na swoich biodrach poczułam ciepły dotyk dłoni Justina. Odwróciłam się do niego i pocałowałam. Spojrzałam jeszcze raz na las i zapytałam się:
- Justin, co my tu będziemy robić?
- Mmm… spać - powiedział i przytulił się do mnie
- Co? Gdzie? Tak na ziemi? - pytałam zdziwiona
- Nie kochanie, tam niedaleko jest mały domek, który wynająłem na dzisiejszą noc. - powiedział kładąc dłonie na moich pośladkach
- Tak, to świetnie! To możemy tam już iść, bo trochę się boje. Jest już ciemno. - powiedziałam z przerażeniem, a on przytulił mnie do swojego torsu i powiedział:
- Nie masz się czego bać gdy jestem przy tobie - i złapał mnie za rękę. Poszliśmy w stronę domku, a ja sobie tylko myślałam jak muszę mu ufać, że dałam się mu wywieźć do lasu, w środku nocy. Doszliśmy pod domek i weszliśmy do środka. Domek był piękny, choć wcale nie wyglądał na domek tylko wille leśną. Na dole był wielki salon z kominkiem, obok kuchnia i łazienka, na górze była sypialnia z wielkim łożem małżeńskim, a obok wielka łazienka. Spojrzałam się na Justina i zapytałam:
- Tak, a gdzie ja będę spać, bo wiesz tu jest tylko jedno łóżko. - starałam się to mówić poważnie.
- Kochanie śpimy razem - powiedział zdziwiony
- Nie, nie śpimy razem. Ty śpisz na dole. - uśmiechnęłam się do niego, a wtedy on zrozumiał, że to był żart i przytulił się do mnie. Myślałam, żeby to zrobić, ale chciałam go trochę przytrzymać, bo on tylko o tym myślał. Wyrwałam się z jego objęć i zbiegłam na dół. Usiadłam na kanapie i usłyszałam tylko głos za moimi plecami, mówiący:
- Dlaczego mi to robisz? Wiesz, że tego pragnę. – powiedział zawiedziony Justin, a ja tylko się uśmiechnęłam i nic się nie odezwałam. On usiadł obok mnie i przytulił do siebie, w tym momencie powiedziałam:
- Jestem jakoś głodna, może zrobimy coś do jedzenia? - powiedziałam by go trochę zdenerwować, udało się, ale nie chciał tego pokazać więc wstał z uśmiechem na twarzy i poszedł od kuchni. Wiedziałam, że gram mu na nerwach i to mi się bardzo podobało. Za chwilę do pokoju Justin przyniósł kanapki z serem i pomidorem. Łapczywie zaczęłam je jeść, tylko by nie doszło do pocałunku, bo wtedy nie ma szans na przetrzymanie go. Kanapki się skończyły, a Justin tylko się do mnie łobuzersko uśmiechnął. Wiedziałam, że teraz już nie mam szans, bo on coś wymyślił. Podniosłam się z kanapy, a wtedy on załapał mnie w tali i podniósł do góry. Zaczął iść, próbowałam się wyrwać, ale się nieudało. Doszliśmy do sypialni, Just zamknął drzwi i postawił mnie na podłodze mówiąc:
- Wiem, że tego pragniesz - nic nie powiedziałam, a on wtedy zaczął mnie całować. Rzucił mnie na łóżko i okrakiem usiadł na mnie. Nachylił się nade mną i całował łapczywie, a zarazem namiętnie. Ściągnęłam z niego koszulkę, a za chwilę był już nagi, tak jak ja. Ręką jeździł po moim nagim brzuchu. W tym momencie zmieniła się nasza pozycja, byłam na górze. Dotknęłam jego penisa i czułam jak rośnie w moich dłoniach. Justin jęknął z podniecenia, a to pobudziło mnie do większego działania. Przysunęłam głowę do jego Juniorka i zaczęłam jeździć po nim moim językiem. Justina to coraz bardziej podniecało. Nie wytrzymał. Zrzucił mnie z siebie i wszedł we mnie. Jęknęłam tylko cicho, on to usłyszał i pobudziło go to do dalszego działania, zwiedzał swoim penisem nieznane zakątki mojego ciała. Zaczęłam krzyczeć z podniecenia, a on tylko się uśmiechnął i dalej doprowadzał mnie do szaleństwa. Seks był taki przyjemny, że nie mogliśmy go przerwać. Robiliśmy to jeszcze przez długi czas.
Rano obudziłam się w objęciach Justina, nie chciałam go budzić więc po cichu wyślizgnęłam się z łóżka, w tym momencie ktoś złapał mój nadgarstek. To był Justin, już nie spał więc wróciłam do łóżka i wtuliłam się w niego. Gadaliśmy długi czas co teraz będzie. Okazało się, że mamy już początek grudnia i niedługo będą święta. Po rozmowie zebraliśmy się z łóżka i właśnie szłam
do łazienki, gdy Justin się zapytał:
- Po co idziesz, kocie?
- Idę wziąć prysznic, a co chcesz iść ze mną? - zapytałam żartobliwie
- Jasne, czemu nie - powiedział zadowolony i wszedł ciągnąc mnie za sobą do łazienki. Byliśmy nadzy więc weszliśmy od razu pod prysznic. Nie obyło się bez pocałunków.
Po skończonym prysznicu ubrałam się w cichy, które Justin zabrał wczoraj z domu. On zrobił to samo. Zeszliśmy na dół zjeść śniadanie. Było tu tak spokojnie, z dala od tłumu fanek Justina, fotoreporterów i wtrącających się w nasze życie ludzi. Wiedziałam, że musimy do tego wrócić, ale chciałam się cieszyć chwilą. Nie wytrzymałam, musiałam spytać się Justina kiedy wracamy, a on wtedy nic nie odpowiedział. Nie wiedziałam co mam robić dlatego zajęłam się jedzeniem śniadania. Nie odzywaliśmy się do siebie przez ten czas. To było dziwne, bo zazwyczaj Justinowi buźka się nie zamyka. Po skończony posiłku bez słowa wyszłam na taras i przyglądałam się widokowi. Poczułam jego rozgrzane dłonie na moich biodrach. Odwróciłam się do niego, a on zaczął mnie namiętnie całować, robił to tak świetnie, że nie mogłam się od niego oderwać. Odwzajemniałam tylko pocałunki. W końcu wylądowaliśmy na tarasowej kanapie. Justin zaczął zdejmować moją bluzkę. Powstrzymałam go od tego i zapytałam:
- Justin dlaczego nie chcesz mi powiedzieć kiedy wracamy?
- Selena nie chce o tym myśleć, przyjechałem tu, by o tym zapomnieć. Na prawdę nie chce o tym myśleć. Wszyscy coś ode mnie chcą: ”Justin przynieś to” „Justin jedziemy na koncert” „Justin musimy nagrać płytę”.” Mam tego dosyć! - powiedział wnerwiony Justin. Ja go tylko przytuliłam i powiedziałam:
- Przepraszam
- Ty, za co mnie przepraszasz? To ty mnie z tego wyciągasz, to dzięki tobie moje życie ma sens. Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham - przytuliłam się do niego, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Justin to zauważył i zapytał się co mi jest, a ja tylko się uśmiechnęłam i pocałowałam go.
Dzień spędziliśmy wspaniale. Pod wieczór Justin powiedział, że musimy wracać do domu, bo musi załatwić ważne sprawy. Tak właśnie szlag trafił nasz wspólny wypad. Choć dnia i nocy nie ma co żałować. Spakowani podążyliśmy lasem na parking, gdzie stał samochód Justina. Wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy do domu. Jak zwykle pod domem stało pełno paparazzi. Wjechaliśmy do garażu i przez niego weszliśmy do domu. Tam czekały na nas miłe niespodzianki. W kojcu dla dzieci leżały nasze dzieciaki, na ich widok mi i Justinowi poprawił się humor. Zaraz potem przyszła przywitać się z nami Emily, która za chwilę poszła sobie do kuchni dalej przygotowywać jedzenie dla dzieci. Wzięliśmy je na ręce i zaczęliśmy się z nimi bawić. Zaraz wszystko się skończyło, usłyszałam dźwięk telefonu Justina. Odebrał go. Jego mina wyrażała samo zło, powiedział tylko, że wychodzi i wybiegł z domu. Nie wiedziałam co się dzieje. Przestraszyłam się. Ashley zaczęła płakać co wyrwało mnie z myślenia. Zajęłam się nią. W ostatnim czasie mała bardzo często płacze, trochę się o nią boje. Zapytałam się Emily czy Ash cały czas tak płacze. Niestety to było ciągłe. Co miałam teraz zrobić? Zadzwoniłam do Justina, ale on nie odbierał. Wzięłam małą do samochodu i pojechałyśmy do lekarza. W przychodni było dużo osób, a że nie byłyśmy umówione musiałyśmy czekać.
W końcu przyszła nasza kolej. Weszłyśmy do środka, pani doktor zbadała Ashley i okazało się, że mała……
Tagi: 33
18.01.2012 o godz. 16:55

Rozdział 32 „Jak ty to sobie wyobrażasz?”
- A więc… wymyśliłem coś. – powiedziałem tajemniczo
- Proszę Cię, mów o co chodzi.
- Nie chce się z tobą na tak długo rozstawać więc pojedziemy tam razem, ja, ty i dzieci. – powiedziałem uśmiechnięty
- Justin jak ty to sobie wyobrażasz? – powiedziała z niepewnym uśmiechem
- No normalnie, będziemy mieszkać w hotelu, ale tylko miesiąc. Mieszkałem dłużej w autobusie podczas trasy.
- Ale mamy dzieci, co z nimi?
- Pojadą z nami, coś się wykombinuje. Nie cieszysz się? – powiedziałem posmutniały
- Jasne, że się cieszę. To wspaniały pomysł- powiedziała i musnęła moje usta.
- Może pójdziemy na górę?
- Dobra, to chodź już.- wstała i wyciągnęła rękę w moją stronę. Weszliśmy do pokoju i padliśmy na łóżko, Selena leżała na mnie i całowała. Włożyłem ręce pod jej koszulkę i ściągnąłem ją, po chwili uniosłem się i zdjąłem swoją bluzkę, a ona mi w tym pomogła, cały czas górując nade mną i całując namiętnie. Miałem już zdjąć jej spodnie gdy nagle usłyszeliśmy płacz, spojrzeliśmy się na siebie ostatni raz całując i poszliśmy do pokoju dziecięcego. Uspokoiliśmy Ashley, bo to ona płakała i poszliśmy do sypialni. Zmęczeni usnęliśmy wtuleni w siebie. W nocy wstawałem jeszcze parę razy do dzieci, tej nocy były jakieś niespokojne. Rano obudziła mnie Selena mówiąc:
-Kochanie, wstajemy, jest już dwunasta – powiedziała, przegarniając moje włosy swoją ręką. Podniosłem lekko głowę i powiedziałem:
- Hej kochanie. Całą noc prawie nie spałem, bo dzieci się budziły – oznajmiłem zaspany
- No widzisz jak to było na Bali. A co w ogóle z naszym domem?
- No jest, nie sprzedałem go i nie zrobię tego. A który dziś dzień tygodnia?
- Czwartek, kocie.
Poderwałem się z łóżka i wziąłem telefon, oczywiście był rozładowany, włożyłem go do ładowarki i pobiegłem do łazienki. Umyłem się i ubrałem. Wziąłem telefon, trochę naładowany i zbiegłem na dół.
- Kochanie będziesz dziś w domu? – zapytałem się
- Tak, dziś mam akurat wolne. A co się stało?
- Nic, prawie. Zapomniałem o spotkaniu ze Scooterem, muszę lecieć – pocałowałem ją namiętnie – a… i nie wiem kiedy wrócę.
- Leć, bo się spóźnisz.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do samochodu, po drodze do studia zadzwoniłem do Scootera i powiedziałem, że zaraz będę, on jest bardzo nerwowy. Dosyć szybko byłem w studiu. Wbiegłem do pokoju, gdzie czekał na mnie już zdenerwowany Scoot, przywitałem się:
- Hej, jak tam? – zapytałem, żeby rozluźnić atmosferę
- Justin czy ty uważasz, że jestem głupi!!! Czekam tu już dobrą godzinę, a ty łaskawie nawet telefonu nie odbierasz!!! Dobra, jakie piosenki napisałeś, zagraj nam coś – darł się na mnie Scoot.
- Ok. Tylko nie jestem pewien tych piosenek. – powiedziałem
- Graj Justin, szkoda czasu.
Usiadłem na stołku, wziąłem gitarę i zacząłem grać, a później też śpiewać. Po skończonej piosence wszyscy w studiu zaczęli bić mi brawo, a ja się tylko uśmiechnąłem. Scoot nawet mnie pochwalił, a był w takim złym humorze. Nagrałem tą piosenkę na płytę, tak minął cały mój dzień, siedząc w studiu. Myślami byłem z Seleną i dzieciakami. Pisałem z nią cały czas SMS-y co teraz robi i podobne. Gdy usłyszałem głos przez mikrofon „Justin, skończone” z uśmiechem rzuciłem słuchawki i pobiegłem do samochodu. Dogonił mnie wtedy Scoot i powiedział:
- Mamy teraz bardzo dużo pracy więc nie możesz sobie pozwalać na spóźnienia. Jutro spotykamy się o 9.00
- Ale mam teraz pod opieką dzieci i nie mogę zwieść Seleny.
- Justin, wszystko rozumiem, to do ciebie należy decyzja, kariera albo rodzina.
- Wybieram obydwa.
- No to musisz to jakoś pogodzić. Spadaj, bo pewnie Selena już na ciebie czeka. Do jutra. – powiedział z uśmiechem na twarzy
- Dobra, to na razie- pożegnałem się i wsiadłem do samochodu. W domu rzeczywiście czekała na mnie Selena. Wyglądała podejrzanie, ale nic. Przywitałem się z nią namiętnym buziakiem i zacząłem rozmowę:
- Jak tam minął dzień kochanie?
- Źle, bez ciebie.
- Oooo… ja też tęskniłem, ale musimy porozmawiać.
- Co się znowu stało? – zapytała przestraszona
- Nic, ale myślałem dużo dziś o nas i dzieciach. Wymyśliłem, że potrzebujemy opiekunki na cały etat. Nie chodzi o to, że chce się pozbyć dzieci. My jesteśmy bardzo zapracowanymi rodzicami i nie możemy zrezygnować z pracy, bo nie będziemy mogli utrzymać rodziny.
- Justin, czytasz mi w myślach, dziś o tym samym myślałam i nawet zadzwoniłam do jednej pani. Zgodziła się nawet dziś przyjść.
- Tak, a kiedy będzie?
- Jest już na górze i zajmuje się dziećmi. Jest młoda i bardzo miła.
- Kochanie to świetnie, że to zrobiłaś. Dobrze, że się rozumiemy, bo myślałem, że znów zaczniemy się kłócić. Pójdźmy na górę bo chce poznać tą panią.
- Ok. to chodź kochanie. – powiedziała, a ja wziąłem ją za rękę i zaplotłem nasze palce. Weszliśmy do pokoju dla dzieci i zobaczyłem tam dziewczynę. Miała brązowe włosy do pasa. Na oko miała jakieś 17 lat. Powiedziałem:
- Cześć, jestem Justin – powiedziałem z uśmiechem na twarzy
- Cześć, a ja jestem Emily – powiedziała i odwzajemniła uśmiech. Nie powiem wpadała mi w oko, ale gdyby pojawiła się w moim życiu, gdzieś z… zaraz, ile czasu już jestem z Seleną? Dobra zastanowię się później, a teraz zapytałem:
- Czyli to ty będziesz zajmowała się naszymi maleństwami? A czy będziesz mogła z nami wyjeżdżać?
- Tak, będę się nimi zajmować i wyjeżdżać z wami by się opiekować dziećmi, oczywiście. Jak to się mówi, jestem do waszej dyspozycji.
- To świetnie! Twój pokój będzie obok tego pokoju, jak wyjdziesz to zaraz pierwsze drzwi na lewo.
- Tak, wiem, Selena już mi wszystko powiedziała.
- No to dobrze, a teraz my wyjdziemy.
- Okej. Nie musicie się spieszyć.
Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do sypialni, Selena się mnie wypytywała gdzie ją zabieram, ale powiedziałem tylko, żeby się ubrała, a dowie się w swoim czasie. Za chwilę byliśmy już w samochodzie i odjechaliśmy. Droga była dosyć długa, Selena ciągle się pytała, gdzie ją zabieram, ale nic nie mówiłem. Podjechaliśmy na miejsce, zaparkowałem na wielkim parkingu i wysiedliśmy z samochodu. Zawiązałem Sel oczy chustą i zacząłem prowadzić, droga na miejsce była jeszcze trochę długa, ale doszliśmy i poinformowałem o tym Selenę.
Oczami Seleny
Jechaliśmy tym samochodem w jakieś miejsce, gdzie nigdy nie byłam. Droga była długa. Nareszcie dojechaliśmy, Justin zaparkował na wielkim parkingu i wysiedliśmy z samochodu. Zawiązał mi oczy chustą i zaczął prowadzić w jakieś miejsce nic się nie odzywając do mnie. Albo mi się wydawało, albo szliśmy jeszcze długi kawałek. W końcu Justin powiedział, że doszliśmy, ucieszyłam się. Just zdjął moją chustę, a ja zadziwiałam się. Nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy. Dokoła nas znajdował się tylko…
Tagi: 32
18.01.2012 o godz. 16:54

Rozdział 31 „Mi chyba pokażesz ?”
Pobiegłem do samochodu i jechałem. Wyjątkowo nie było korków. Byłem pół godziny przed czasem. Czekałem i czekałem, aż w końcu ją zobaczyłem. Miała dwa nosidełka w rękach. Podbiegłem do niej i zabrałem ciężar. Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Cześć.
- Cześć, jak tam lot ?
- W porządku, bez komplikacji. Maluchy grzecznie spały, a ja studiowałam scenariusz.
- I jak ci idzie ?
- W miarę, w miarę, a jak twoja piosenka ?
- Już mam dwie napisane, ale lepiej nie będę ich nikomu na razie pokazywał.
- Mi chyba pokażesz ?
- Zastanowię się. Ale dzieciaki urosły… - zmieniłem temat.
- No, już nawet budzą się tylko raz w ciągu nocy, a wcześniej to całą noc nie spałam.
- Mam nadzieję, że jakoś przetrwam – zaśmiałem się.
- Poradzisz sobie. To jedziemy do ciebie czy odwieziesz mnie do mojego mieszkania ? – spytała, bo doszliśmy już do samochodu.
- Jedziemy do mnie, zapraszam cię na obiad, który sam zrobiłem.
- Już się boję… - zaśmiała się.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do mnie. Weszliśmy do domu i zaprowadziłem ją i dzieciaki do ich nowego pokoju, Selena była zachwycona tym co zrobiłem, ale nie chciała tego tak okazywać. Włożyliśmy maluchy do łóżeczek i szybko usnęły, a my poszliśmy na dół. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść obiad. Zaczęła się rozmowa:
- A opowiedz mi jak tam ty i Miley? – zapytała Sel
- Wiesz, długa historia, a z resztą szkoda gadać tan związek to przeszłość. Tak naprawdę to on nigdy nie istniał. A co Trey na to, że wyjechałaś?
- Zerwaliśmy ze sobą. Bo wiesz Justin, to że cię zostawiłam… Ja cały czas czuje coś do ciebie, serce rozpada mi się na samą myśl, że nasz związek mógłby nie istnieć. Powidz tylko słowo, a zrozumiem i wyjdę – podniosła się od stołu, a ja położyłem swoją rękę na jej i powiedziałem:
- Nie, nie odchodź. Kocham cię i nie mogę przestać o tobie myśleć, jesteś dla mnie jak powietrze bez którego nie da się żyć, jak słońce, które oświeca mi drogę. Kocham cię, ale myślałem, że ty mnie nie.
- Ty głuptasie jasne, że cię kocham- powiedziała z uśmiechem na ustach, a ja musnąłem delikatnie jej wargi, a ona to odwzajemniła. Pocałunki były coraz to mocniejsze, całowaliśmy się łapczywie, brakowało mi tego, ale w pewnej chwili przerwałem to i powiedziałem:
- Poczekaj, nie możemy tego zrobić – powiedziałem choć później tego żałowałem.
- Tak masz rację, ale wiesz, dlaczego nie ?
- Nie, nie tak od razu, dopiero co wróciłaś i się pogodziliśmy, nie chcę tego wszystkiego schrzanić po raz kolejny. Zmieniłem się, zależy mi na tobie i dzieciach. Nie popsuję tego.
- Justin, ty naprawdę się zmieniłeś, trochę cię znam i wiem, że z chęcią poszedłbyś ze mną do łóżka, ale ty tego nie zrobiłeś, Zmieniłeś się. Przeszedłeś test, teraz wiem, że mogę ci zaufać. –powiedziała i wtuliła się we mnie, odwzajemniłem uścisk. Tym sposobem wylądowaliśmy na kanapie w salonie. Całowaliśmy się, przytulaliśmy, ale nie doszło do niczego więcej, chciałem jej udowodnić, że jestem odpowiedzialny choć miałem na to wielką ochotę. Zrobiło się już późno, powiedziałem:
- Słuchaj jest już trochę późno, zostaniesz dziś na noc. – powiedziałem twierdząco
- Z tobą mogę zostać całe życie. – powiedziała i pocałowała mnie. Poszliśmy na górę, poszedłem się umyć, później ona i razem położyliśmy się spać, wtuleni w siebie jak stare małżeństwo, haha. Rano obudziłem się i nie otwierając oczu szukałem jej ręką, gdy poczułem, że nikogo nie ma szybko zerwałem się z łóżka i zbiegłem na dół do kuchni. Na blacie leżała karteczka „Musiałam iść na przesłuchanie, dzieci nakarmione i przewinięte. Ślicznie spałeś więc nie chciałam cię budzić. Wrócę wieczorem. Jestem cały czas pod telefon jak coś. Całuje, twoja Selena”. No nic, dzieci śpią więc praktycznie nie miałem nic do roboty. Postanowiłem przygotować śniadanie, zjadłem je i w tym momencie obudziły się dzieci. Pobiegłem na górę i zobaczyłem co się dzieje, nic poważnego. Ubrałem najpierw dzieci, a później siebie. Zszedłem na dół z dziećmi i włożyłem je do wózka i poszedłem z nimi na spacer do parku. Tłum paparazzi śledził każdy mój ruch, ale zbytnio się tym nie przejmowałem bo byłem szczęśliwy. Napisałem SMS-a do Seleny :
„Coś się stało, nie wiem jak ci to powiedzieć”
Zaraz odpisała: „ Justin, co się stało?”
„Tęsknie jak wariat i nie wiem co mam zrobić, gdzie jesteś?”
„ W studiu filmowym obok Times Square :*”
„Zaraz tam będę” zakończyłem sms-owanie i poszedłem do studia. Zobaczyłem tam moją piękność, która przywitała się ze mną i zaczęliśmy rozmowę:
- Słuchaj, mam pytanko.
- No pytaj skarbie.
- Na ile miała byś niby wyjechać do Paryża? – zapytałem smutny
- Nie wiem miesiąc, góra dwa. A co ??
- Bo ja nie chce na tyle cię puszczać, nie zgadzam się.
- Justin to moja wielka szansa. – pocałowała mnie, ten argument zadział. – widzimy się w domu, mam bardzo mało czasu. – powiedziała, pocałowała mnie jeszcze raz i pobiegła, ja pospacerowałem jeszcze i wróciłem do domu dosyć późno. Położyłem dzieci w łóżeczkach i usnęły, nie chce się chwalić, ale opiekowanie szło mi nawet, nawet. Zszedłem na dół i długo rozmyślałem nad wyjazdem Seleny. Czas minął dosyć szybko. Do domu wróciła Selena i powiedziałem jej, że mam dla niej niespodziankę, ale dowie się w swoim czasie. Ona zaczęła się wypytywać i w ogóle, a ja zapytałem ją:
- A co będę miał za to, że ci powiem ? – uśmiechnąłem się
- No nie wiem, nie wiem – położyła rękę na mojej nodze i zbliżyła się do mnie, bo siedzieliśmy na kanapie.
- Dobra, powiem ci, a później pójdziemy na górę bo dzieci ładnie śpią. – powiedziałem i dałem jej słodkiego całusa.
- No dobra, dobra to mów, bo wiesz, że nie lubię niespodzianek.
- A więc…
Tagi: 31
18.01.2012 o godz. 16:53

Rozdział 30 „Lepiej spodziewać się czegoś gorszego, niż potem się zawieść."
Siedziałem tam dosyć długo i udało mi się napisać tą piosenkę. Mówiła ona o moim bólu i miłości, którą straciłem. Miałem wychodzić już, gdy usłyszałem telefon, zdzwoniła Selena. Odebrałem szybko. Zaczęła:
- Hej Justin, mam sprawę. – mówiła z entuzjazmem. Nasze stosunki chyba się trochę poprawiły.
- Hej, mów co się dzieje.
- No więc dostałam propozycję zagrania w filmie. – mówiła wesoło.
- Gratuluję. – powiedziałem. Cieszyłem się jej szczęściem.
- Ale jest jeden problem – no bo nie mam co zrobić z dziećmi. Może byś się nimi zajął ? Nie chcę cały czas zajmować mojej rodziny.
- Jasne, żaden problem. To kiedy ?
- Pojutrze mam samolot do Nowego Jorku. Będę około południa.
- Przyjadę po was na lotnisko.
- Nie trzeba.
- I tak przyjadę.
- No dobrze. A co tam u ciebie ?
- Siedzę w studiu, nagrywam płytę, napisałem piosenkę… - ukryłem, że o niej, nie musi tego wiedzieć.
- Na pewno płyta będzie świetna. – powiedziała miło.
- To się jeszcze okaże. – zaśmiałem się.
- Jestem tego pewna. Ale moment… ty jesteś zajęty, może to nieodpowiedni czas żebyś się dziećmi zajmował ?
- Nieee, bardzo chętnie się nimi zajmę. To będzie przyjemność. – powiedziałem wesoło.
- A będziesz się nimi sam zajmował ? – zapytała podejrzliwie. Pyta o Miley. Na pewno. Widziała gazety.
- Tak, no wiesz, może mama mi trochę pomoże, ale chyba dam radę sobie sam. – powiedziałem pewnie.
- No wiesz, to są miesięczne bliźnięta, mogą dać w kość. Są żywiołowe, po tobie. Nie spałam od momentu przyjazdu do Teksasu. Na Bali były jakieś spokojniejsze, z tobą były spokojniejsze… - ostatnie zdanie powiedziała ciszej.
- Damy sobie radę w trojkę. – podkreśliłem, że tylko ja i moje dzieci. Muszę to powiedzieć Miley, chyba nawet dzisiaj.
- Mam nadzieję, wiesz co, ja muszę kończyć, ale zadzwonię jeszcze.
- Do usłyszenia. Pozdrów dzieciaki.
- Dobra. – zaśmiała się i rozłączyła.
W końcu zobaczę się z dzieciakami. Brakowało mi ich. Przez to rozstanie chyba spoważniałem. Teraz wiem, że jak Selena będzie chciała zabrać mi dzieci i odejść, to zrobi to.
Oczami Seleny
Dostałam propozycję zagrania w filmie „Monte Carlo”. W końcu wracam do pracy. Nie chcę znów angażować mojej mamy lub Christiny. Justin zajmie się Ashley i Jaysonem. Pytałam się czy będzie z tą Cyrus. To znaczy, nie spytałam wprost, ale i tak wyszło dobrze. Powiedział, że będzie się zajmował nimi sam lub z pomocą mamy. Powodzenia dla niego. Ja przez jakieś dwa tygodnie będę nagrywać w NY, ale potem jadę do Europy, do Monte Carlo i Paryża. Nie będę się widziała z dziećmi przez miesiąc lub dłużej. W książkach o małych dzieciach przeczytałam, że w tym czasie zachodzą największe zmiany. Jak ja to przeżyję ?! Musiałam jeszcze powiedzieć Treyowi. Jak kocha, to zrozumie. Poszłam do niego i zaczęłam rozmowę:
- Hej, mam wieści.
- No gadaj, skarbie.
- No więc, zgodziłam się zagrać w filmie i pojutrze wylatuję do Nowego Jorku. – powiedziałam to na jednym wydechu.
- Więc się przeprowadzamy ? Ja zostaję z dziećmi, tak ? – powiedział podekscytowany.
- No bo, dziećmi zaopiekuje się ich tata. .. – powiedziałam cicho.
- Co ?! – krzyknął – zostawiasz dwójkę małych dzieci z siedemnastolatkiem, który lubi imprezować, pije, może nawet ćpa… A co jeśli coś im się stanie ?! On wciśnie ci jakąś bajeczkę i co ? Już będziesz jego. Justinek ma wszystko, dostaje to, co chce. Jesteś nieodpowiedzialna po prostu. – cały czas się darł. Teraz to ja nie wytrzymałam. Krzyknęłam:
- Może i jestem nieodpowiedzialna, głupia i jaka tam jeszcze chcesz, ale to są dzieci moje i Justina. Będę z nimi robiła to, co będę chciała. Nawet mi nie pogratulowałeś roli w filmie. Wiesz jaka to dla mnie szansa. W ogóle to myślę, że dobrze robię, bo byłabym chyba jeszcze gorszą matką jeśli jeździłabym po całym świecie z noworodkami. Tak to zostaną z ojcem, który je naprawdę kocha i wiesz co, ja też go kocham !!! Kocham go i nigdy nie przestałam !!!
- Między nami koniec !!! – wrzasnął i wybiegł z domu. Za chwilę jednak wrócił i dodał:
- Jeszcze wrócisz do mnie z płaczem, że miałem rację ! On ciebie nie kocha !
Wiem, że mnie nie kocha. Nie robię sobie nadziei, polecę tam, zobaczę co będzie. Lepiej spodziewać się czegoś gorszego, niż potem się zawieść. Z Treyem już był spokój. Teraz albo Justin – albo ktoś inny. Zaczynam nowe życie.
Oczami Justina
Więc za dwa dni przejeżdżają moje maleństwa. Muszę im przygotować pokój. Przerobi się gościnny. Zadzwoni się do paru ludzi i gotowe. Albo jeszcze teraz wyślę im maile, bo jest 2 w nocy. Zasiedziałem się. Jedno mnie zastanawiało – nigdzie nie było Miley. Pewnie jest u siebie lub u znajomych. Byłem padnięty. Poszedłem spać.
Rano obudziłem się około 9. Wstałem i poszedłem do salonu i włączyłem telewizor, a tam… „Justin Bieber prywatnie – niezła z niego bestia.” Lub „Bieberconda atakuje!” . WTF ?!?! O co chodzi ?! Nagle na ekranie pojawiły się zdjęcia moje i Miley – nagie, w jednoznacznej sytuacji. To żmija !!! Wredna dziwka !!! Zaciągnęła mnie do łóżka, a teraz ma kasę. Nie, dzwonie do niej:
- Miley ! Co ty sobie robisz, co ? Najpierw jakieś ‘kocham cię’ itd., a teraz to co ?? Dajesz prasie jakieś zdjęcia, na których jestem po pijaku, nago i to z tobą! Jesteś nienormalna. Myślę, że od początku chciałaś mnie wykorzystać! – cały czas wrzeszczałem.
- A ty co ?! Nigdy nie chciałeś ze mną być !! Do twojej wiadomości to słyszałam tą twoją rozmowę z Selenką. Pobawicie się znowu w rodzinkę, co ?? Skończy się jak zwykle.
- Jak to słyszałaś ?
- Tak to. Chciałam ci zrobić niespodziankę i pojechałam do studia, ale to co usłyszałam było przykre. „Zajmę się nimi sam, tak, tylko we trójkę, może moja mama mi pomoże…”. Nie traktowałeś mnie serio. Byłam tylko po to, żeby Selena była zazdrosna. Udało się, przyjeżdża do ciebie, szczęśliwy ? – mówiła już nieco spokojniej, ale była wkurzona. – A i lepiej uważaj na te swoje dzieci. – zagroziła i rozłączyła się. Czy ona mi grozi ?! O nie, tego już za wiele. Już się w życiu do niej nie odezwę. Ubrałem się, w międzyczasie przyszła ekipa remontowa. Robili pokoik dla dzieci, a ja zadzwoniłem do Scootera i pytałem co robić. Powiedział, że teraz muszę poprawić swój wizerunek. Gdy powiedziałem o przyjeździe dzieci chyba się ucieszył. Polubił ich chyba. Kto mógłby ich nie lubić ? To są najsłodsze dzieci na Ziemi. Cały dzień siedziałem w domu. Nie miałem ochoty nigdzie wychodzić. Oglądałem filmy, słuchałem muzyki, grałem na gitarze, napisałem nawet piosenkę. Ekipa wyszła. Pokoik był piękny. Selenie się spodoba. Nie wiem czy tu przyjedzie, ale chyba tak. Oby. Chciałbym już ją zobaczyć. Jeszcze parę godzin. Z taką myślą poszedłem spać.
Obudziłem się o 7 rano. To już dziś. Zobaczę dzieci i Selenę. Jeszcze 5 godzin. Godzina na dojazd na lotnisko, to już 4. O tak! Ale nie mogę się narzucać za bardzo. Nie jesteśmy już parą. Bardzo chciałbym żeby tak było, ale na razie nie. Poszedłem wziąć prysznic, umyłem zęby, ubrałem się i leżałem przed telewizorem. Cały czas huczało na mój temat, jaki to ja jestem zły, sodówka mi uderzyła i takie tam. Zanim się obejrzałem była 11. Pobiegłem do samochodu i jechałem. Wyjątkowo nie było korków. Byłem pół godziny przed czasem. Czekałem i czekałem, aż w końcu ją zobaczyłem…
Tagi: 30
18.01.2012 o godz. 16:50

Rozdział 29 „Kocham cię, wróć do mnie…”
Oczami Seleny

Justin już się nie odezwał. Szkoda. Brakowało mi jego głosu, dotyku, zapachu… Trey nie był taki sam. Wiem, że się stara, ale mam wrażenie, że robi to tylko po to, by być ze mną. Codziennie pyta się mnie czy zostanę jego dziewczyną. To już męczące. Ja chcę Justina !!! Głupiego, nieogarniętego Justina !!! Był tym jedynym, a ja to spieprzyłam. Teraz się do mnie nie odezwie. Do mojego pokoju weszła Christina. Dawno nie gadałyśmy tak szczerze, od serca. Zagadała:
- Hej, o czym myślisz ??
- O chłopakach.
- Wow, no to masz tematy…
- Taaa, a jak tobie się z Chazem układa.
- Nijak. Nie dzwoni, nie pisze od naszego wyjazdu z Bali. Pewnie sobie jakąś inną laskę znalazł, zresztą nie on jeden… - zabolało. To prawda, Justin ma nową dziewczynę, a ja nic na to nie poradzę.
- Więc witaj w „Klubie Złamanych Serc”. – powiedziałam i przybiłyśmy „żółwika”.
- Ty chyba nie należysz do tego klubu. Dwa dni po zerwaniu już się adorator znalazł.
- No na pewno. Myślę, że jemu zależy tylko na tym, żeby być ze mną. Musi zrozumieć: bierzesz mnie – bierzesz moje dzieci.
- To prawda. A co z Justinem ?
- Kocham go. Kocham go nad życie i nigdy nie przestanę. No, ale jak widać on już nie kocha mnie.
- Na pewno cię kocha. Myślę, że po prostu po tym co zrobił boi się twojej reakcji. Pewnie myśli, że go nienawidzisz, bo wczoraj mu ostro przygadałaś.
- Słyszałaś to ?!
- No wiesz, nie dało się nie słyszeć. Ale dobrze, że mu wygarnęłaś całą prawdę. Przynajmniej wie na czym stoi. Moim zdaniem powinnaś do niego zadzwonić i pozwolić spotykać się z dziećmi. Są w końcu jego, nie ? Najlepiej dzwoń teraz.
- Może tak zrobię. – wzięłam telefon i wykręciłam numer Justina. Po kilku sygnałach odebrał:
- Hej. – powiedział takim dziwnym tonem. Niby był wesoły, ale chyba nie chciał przesadzać z entuzjazmem.
- Hej, no bo wiesz… sorry, że tak wczoraj na ciebie najechałam, ale… miałam trochę kiepski humor. Możesz się spotykać z dziećmi kiedy będziesz mógł. Są przecież twoje, no nie ? – wysiliłam się na uśmiech. Tak bardzo się cieszyłam, że go słyszę.
- No ja myślę. I… ja też cię przepraszam za to co powiedziałem. Masz prawo być w końcu z kimś szczęśliwa, bo ze mną to chyba nie byłaś… - więc on tak myśli ?! Ja nie byłam z nim szczęśliwa ?! Kochałam go jak wariatka.
- Ja… wiesz co, ja muszę już kończyć… wiesz, Jayson się obudził i wiesz… no to do usłyszenia… - i rozłączyłam się. No dobra, spanikowałam, nie chciałam mu tak nagle oznajmiać; „wiesz Justinku, chyba jednak cię kocham, wróć do mnie…” to by zabrzmiało żałośnie.
- Co ty odwalasz ?? – spytała Christina.
- No nie wiem, co mu miałam powiedzieć ?!
- No na przykład: „kocham cię, wróć do mnie, weźmy ślub, miejmy kolejną szóstkę dzieci” ?!
- Czy ty aby nie przesadzasz ? – zapytałam śmiejąc się.
- No może trochę. – i obie się zaśmiałyśmy.
Po paru godzinach postanowiła „pobuszować” po Internecie. To co zobaczyłam zszokowało mnie: „Justin Bieber i Selena Gomez – definitywny koniec. Co z dziećmi ???”, „Justin Bieber nie jest przykładnym tatusiem, znalazł sobie nową dziewczynę”, „Justin Bieber na pogrzebie rodziny swojej nowej dziewczyny. Wspierający chłopak…”. No nie, tego już naprawdę za wiele. Wspierający chłopak ?! WTF ?! Zna tą dziewczynę od dwóch dni i nagle z nią na jakieś pogrzeby łazi. Nie powiem – byłam zazdrosna. Postanowiłam zrobić mu na złość. Pobiegłam na dół do Treya. Powiedziałam:
- Chodźmy na spacer z dziećmi, co ?
- Nie ma problemu.
Poszliśmy. Złapałam Treya za rękę, co go trochę zdziwiło, ale był zadowolony. Prowadził wózek, wyglądaliśmy jak przykładna para. Paparazzi cały czas robili nam zdjęcia. Już widzę minę Justina, gdy zobaczy te fotki. Może i źle robię, że wykorzystuję Treya, ale ja muszę zdobyć Justina z powrotem… Nagle spytałam go:
- Czy twoja oferta, żebym została twoją dziewczyną nadal aktualna ?
- Jak najbardziej.
- No to… zgadzam się.
Trey pocałował mnie bardzo namiętnie. Fotografowie oszaleli. Justin się wścieknie…
Oczami Justina
… Nie zrobiłem tego, nie powiedziałem Miley, że nic do niej nie czuje. Teraz ona myśli, że jesteśmy parą, a ja nie wiem jak to odkręcić. Nagle usłyszałem jakieś głosy przebijające się przez moje myśli, to była Miley:
- Justin! Słyszysz mnie?- pytała się
- Co?! Tak, już cię słyszę. To co mówiłaś?
- Pójdziesz ze mną do parku, bo umówiłam się z przyjaciółmi i chciałabym cię im przedstawić. – powiedziała z rozbrajającym moje serce uśmiechem, nie chciałem iść, ale nie mogłem jej tego zrobić.
- Tak, jasne, że pójdę.
- Dobra to idę na górę się przebrać i możemy iść – poszła na górę, a ja wyciągnąłem laptopa i wszedłem na jakieś strony plotkarskie, a tam „Selena szybko otrząsnęła się po rozstaniu z Justinem i wróciła do swojego byłego chłopka Treya!”, „Selena i Justin - to już pewne, że ich miłość jest skończona” Na dół zeszła Miley więc szybko zamknąłem laptopa, podszedłem do Miley i złapałem ją za rękę. Wyszliśmy z domu, a tam stał tłum paparazzi, zignorowaliśmy ich i poszliśmy do parku. Doszliśmy, ujrzałem tam niemałą grupkę skatów z jakimiś dziewczynami, obściskującymi się z nimi. Pomyślałem sobie, że ma niezłe towarzystwo. Nic, podeszliśmy do nich, a Miley przedstawiła mi swoich kolegów i koleżanki, to było dziwne, bo gdy uścisnąłem rękę jednej z dziewczyn ona prawie zemdlała, to było jeszcze dziwniejsze, bo miała chłopaka i czułem się trochę niekomfortowo. Ale później było nawet fajnie, zakumplowałem się z chłopkami i mogę powiedzieć, że nawet miło spędziłem czas, gdyby nie to, że cały czas musiałem okłamywać Miley, że niby coś do niej czuje, choć wcale tak nie było. Przespałem się z nią raz i tyle, ale ona myśli, że coś jednak między nami jest. Gdy się przytulaliśmy czy choćby całowaliśmy, lecz bardzo rzadko cały czas myślałem o Selenie. Ona znalazła sobie innego, ale to uczucie, którym ją darzyłem nie znikło, cały czas serce rwało się do niej, ale musiałem przystopować. W końcu według wszystkich jestem teraz z Miley i muszę się tego trzymać do póki nie będę mógł jej tego wyjaśnić. Po powrocie ze spotkania z przyjaciółmi Mili (bo tak ją nazywałem) położyłem się na kanapie i oglądałem film. Ona robiła coś na górze, ale zbytnio mnie to nie interesowało, cały czas myślałem o Selenie i dzieciach, bo to one najbardziej teraz cierpią i to przeze mnie. Jestem totalnym debilem. Zostawiłem wszystko by teraz… oszukiwać dziewczynę, że coś do niej czuje. A ja tak naprawdę kocham tylko jedną Selenę, to z nią byłem szczęśliwy. Wiem, że zachowywałem się jak dzieciak, ale teraz zrobiłbym wszystko tylko, żeby do niej wrócić. Moje rozmyślania przerwał telefon, to był Scooter, odebrałem:
- Halo- powiedziałem bez entuzjazmu
- Cześć Justin, słyszałem że jesteś w Nowym Jorku, dlaczego nawet nie zadzwoniłeś? – powiedział Scoot
- Nie wiem, tak jakoś wyszło.
- Słuchaj mnie, musisz wpaść do studia, bo mam do ciebie ważna sprawę.
- Dobra, ale kiedy?
- Najlepiej teraz! – powiedział Scoot prawie krzycząc, nie wiem o co mu chodziło
- Okey, to zaraz będę – powiedziałem i się rozłączyłem. Wybiegłem z domu, nawet nie powiedziałem nic Miley. Zaraz byłem pod studiem i wbiegłem do pokoju nagraniowego. Czekał tam na mnie już Scoot i Usher. Przywitałem się z nimi i zapytałem:
- W czym problem?
- W niczym, chcieliśmy się z tobą spotkać, bo mamy do omówienia parę spraw.
- To znaczy?
- Twój nowy album, a później trasa…
- Tak, racja tylko, że…
- Że co Justin?
- Nie mogę jechać w trasę.
- Nie możesz! Musisz! – krzyknął Usher
- No tak, ale najpierw musze odzyskać rodzinę, a to wcale nie jest takie łatwe.
- No to się postaraj. Wiesz, że cię wspieramy, ale musisz nagrać płytę i jechać w tą cholerną trasę.
- No rozumiem. A kiedy mamy zacząć nagrywanie?
- Jak najszybciej. Mamy mało czasu, a i oczywiście musisz nagrać jakiś duet. Ale to już twoja wola z kim – powiedział Scoot poklepał mnie po ramieniu i wyszedł z pokoju razem z Usherem. Zostałem sam. Usiadłem na krześle wziąłem gitarę i zacząłem grać. Wena była dosyć dobra, ale z tego bólu po stracie Seleny nie mogłem pisać nic, co nie byłoby smutne. Siedziałem tam dosyć długo i udało mi się napisać tą piosenkę. Mówiła ona o moim bólu i miłości, którą straciłem. Miałem wychodzić już, gdy usłyszałem telefon, zdzwoniła…
Tagi: 29
18.01.2012 o godz. 16:49

Rozdział 28 „Co ty tu robisz ?”
Wysiadamy z samochodu, patrzę, a przed lotniskiem stoi moja fanka i podbiega do mnie. Na oko miała z 10 lat, ale była tak urocza, że nie chciałem jej spławiać. Miała na sobie koszulkę z moim zdjęciem.
- Dasz mi swój autograf ? – spytała słodko.
- Jasne, a jak masz na imię ?
- Ashley.
- Tak jak moja córeczka. – i w tym momencie po moim policzku spłynęła łza. Miley spojrzała się na mnie i powiedziała, że mamy bardzo mało czasu i za chwilę samolot odleci bez nas. Szybko podpisałem się na jakiejś kartce i odszedłem. Cały czas myślałem o moich dzieciach. Jestem beznadziejnym ojcem. Nie widziałem ich już parę dni. Ciągle zastanawiałem się po co dzwoniła mama Seleny. Wsiedliśmy do samolotu i odlecieliśmy.
Oczami Seleny
Minęło już parę dni. Justin się nie odezwał. Widocznie ma nas w dupie. Nie interesuje się nawet dziećmi. Nie przyjechał. To już wystarczający dowód na to, że rozstanie to był dobry pomysł. Mama, jej mąż i Christina bardzo nas wspierają. Moja rodzicielka dzwoniła chyba do Justin, ale widać, że się tym za bardzo nie przejął. Brakuje mi jakiegoś chłopaka. Chciałabym mieć kogoś kto by o mnie zadbał, zajął się dziećmi, żebym mogła odciążyć moją rodzinę. Przypomniałam sobie o Treyu. Chciał się mną zająć, ale ja go odrzuciłam dla Justina. Chyba zadzwonię do Treya. Tak, to dobry pomysł. Po kilku sygnałach odebrał:
- Hej, coś się stało ?
- Hej, a dlaczego miało by się coś stać ?
- No nie wiem, ale ostatnio rozmawialiśmy parę miesięcy temu. Co tam u ciebie ?
- No nie najlepiej. Urodziłam dzieci, rozstałam się z Justinem i przeprowadziłam się do Teksasu, do mojej mamy.
- No to rzeczywiście masz problemy.
- A u ciebie ?
- Dowiedziałem się, że mój braciszek nawiał z domu i cały świat go szuka. Jaden Smith, pamiętasz mówiłem ci ?
- Aaa, no tak. Czekaj chwilę. Jaden Smith ?! – podniosłam głos.
- Tak, a co ?
- Poznałam jednego Jadena na Bali. Miał 16 lat i był trochę do ciebie podobny.
- Lubił imprezować i pić ?? Jeśli tak, to na pewno on.
- No to on !!
- Dobra, kończę, muszę zadzwonić do rodziców, że młody jest na Bali.
- Papa
- Paaa.
No dobra, to teraz do dzieci. Jak zwykle. To już mnie męczy. Gdyby Justin tu był…
Oczami Justina
Jesteśmy już w Nowym Jorku. Odwiozłem Miley do jej mieszkania, a sam pojechałem do swojego. Jak mnie tu dawno nie było. Są tu jeszcze rzeczy Seleny i masa naszych zdjęć. Poszedłem do sypialni. Na ścianie było przyklejone zdjęcie USG naszych dzieci. One mnie prześladują chyba. Najpierw ta dziewczynka, teraz to. Muszę je odwiedzić, ale nie teraz. Za bardzo będzie bolało, gdy zobaczę Selenę. Dostałem SMS-a od Miley: „Pogrzeb jest jutro o 14. Pójdziesz ze mną ?”. Natychmiast odpowiedziałem: „Oczywiście, że tak. Będę po ciebie ok. 13.”. No, to jutro idę na pierwszy pogrzeb w moim życiu. Nie wiem jak to wygląda, ale chyba lepiej iść na pochówek do obcej osoby niż do bliskiego. Miałem doła. To straszne, że jednego dnia ktoś jest, a drugie już go nie ma…
Oczami Seleny
Właśnie wraz z mamą przygotowywałam kolację dla wszystkich. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Kto to może być ?? O tej porze ?? Oby nie Justin. Podeszłam do drzwi i zobaczyłam Treya.
- Co ty tu robisz ?
- Nie mogłem słuchać jak się męczysz. Może bez tego palanta będzie ci lepiej. – nic nie mówiąc zaprosiłam go do środka. Przywitał się z rodziną i usiadł z nami do stołu. Zjedliśmy kolację i poszliśmy na górę. Trey chciał zobaczyć bliźniaki.
- Są śliczne tak jak ty. – powiedział.
- No może, ale Jayson bardzo przypomina mi Jusa. To trudne, ale jakoś daję sobie radę.
- Dlaczego zerwaliście ?
- Między nami nie było już tego co kiedyś. Justin ani trochę nie spoważniał. Tylko chodził na imprezy i pił. Dziećmi zajmowałam się sama. Co za różnica czy będę z nim czy bez niego…
- Bo wiesz, tak na prawdę to przyjechałem tu, by ci powiedzieć, że przez te wszystkie miesiące nie zapomniałem o tobie i nadal cię kocham. – zbliżył się do mnie i musnął delikatnie moje wargi. Ja odwzajemniłam to, ale po chwili się odsunęłam.
- Nie Trey, ja na razie nie mogę, ale być może za jakiś czas….
- W porządku, ja poczekam, pomogę ci, bo przy wychowaniu dzieci potrzebne jest dużo osób. Mój ojciec się też mną nie zajmował, dlatego nie chcę aby inni przez to przechodzili.
- To słodkie.
Razem poszliśmy spać. Tak, w jednym łóżko, ale do niczego nie doszło, Trey mnie tylko przytulił. Był taki opiekuńczy. Nie to co Justin.
Oczami Justina
Wstałem o 7 rano. Wcześnie trochę, ale nie mogłem już usnąć. Poszedłem do salonu i włączyłem wiadomości. „Wczoraj po południu widziano Justina Biebera na lotnisku. Uwaga, nie był z Seleną Gomez tylko z niejaką Miley Cyrus – jego nową miłością. Czyżby to koniec bajkowego romansu Justina i Seleny? Na to wygląda, gdyż również wczoraj, lecz wieczorem widziano Treya Smitha, który wchodził do domu rodziny Seleny w Teksasie. Ponoć para spędziła ze sobą noc i dzisiaj rano widziano ich na spacerze z dziećmi Gomez. – tu pokazali zdjęcia Seleny i tego Smitha na spacerze z moimi dziećmi. Śmiali się i rozmawiali. Ten cały Trey prowadził wózek, a moja była szła obok niego. No tego to już za wiele. Jakiś szmaciarz będzie tatusiem dla moich dzieci. O nie !! Wykręciłem numer Seleny. Odebrała po kilku sygnałach:
- Cześć – powiedziała nieśmiało.
- Co ty sobie wyobrażasz ?
- Ale o co ci chodzi ?
- Chodzisz sobie na spacerki z nowym chłopakiem, co ?? Nie pozwolę ci na to, rozumiesz ? – podniosłem głos.
- A co ciebie to obchodzi ? Też już wyrwałeś jakąś laskę. Pewnie wskoczyła ci do łóżka i już byłeś jej. Tylko mam nadzieję, że się zabezpieczyliście, bo pewnie skończy tak jak ja. A jeśli już chcesz wiedzieć to Trey nie jest moim chłopakiem. Jest jedyną osobą, która pomogła mi w tym czasie. Zajmuje się dziećmi milion razy lepiej niż ty i w przeciwieństwie do ciebie jest tu. Pofatygował się przez pół kraju tylko po to, by mi powiedzieć, że się mną zajmie. – cały czas się darła. Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. – I co, nie wiesz co powiedzieć ? – powiedziała już trochę ciszej.
- Mogę zając się dziećmi ? – powiedziałem z nadzieją, bo tak na prawdę chciałem się z nią spotkać
- Taaa jasne, teraz to ty się możesz zajmować chyba tylko swoją dziewczyną. Gdyby nie historia z Treyem to byś nawet nie zadzwonił. – i rozłączyła się.
Byłem wściekły. I na nią i na siebie. Może ma nawet trochę racji, ale i tak mam prawo spotykać się z dziećmi. Najbardziej to chciałbym się spotkać z nią. Była już 12. Czas się szykować. Po rozmowie z Seleną nie chciało mi się nigdzie wychodzić, ale jak obiecałem, to pójdę. Punk 13 byłem pod domem Miley. Wyszła ubrana cała na czarno. No tak, to pogrzeb jej rodziców.
- Cześć. – przywitaliśmy się pocałunkiem, chociaż nie jest moją dziewczyną, chyba.
- Gotowa ? –spytałem się.
- Chyba tak. – odpowiedziała. Naprawdę dziwnie się czułem. Tak jakbym zdradzał Selenę, choć nie jesteśmy już razem. Naprawdę za nią zatęskniłem. Ale ona nie będzie chciała już ze mną gadać za to, co powiedziałem. Ale ten Trey to palant. Wykorzystał sytuację. „Zajmę się tobą...” taaa i co jeszcze. Pewnie nagadał jej jakiś „słitaśnych” tekstów i zmiękła. Idiotka, uwierzyła w to. Ja naprawdę ją kocham. Nie no, muszę o nią walczyć, ale co ja zrobię z Miley ?! Tak po prostu jej powiem. Nie mogę. No to jestem w czarnej dupie.
Oczami Seleny
Teraz mu się „tatusiować” zachciało. Wnerwił mnie. Na szczęście Trey tu jest. Nadal kocham Justina. I to jest jedyny problem. Nie mogę przestać. Tak za nim tęsknię. Wiem, że on już tu nie przyjedzie, więc się nie łudzę. Muszę się cieszyć tym, co mam, czyli Treyem. Dużo mi pomaga, ale to nie to samo co z Justinem. Jego ciągle nie było, ale jak już był to było wspaniale.
Oczami Justina
Już po pogrzebie. Było dużo łez. Zgromadził się tłum ludzi. Cały czas gapili się na mnie. Byłem chyba główną atrakcją tego pogrzebu. Już widzę te nagłówki w gazetach: „Nowe hobby Justina Biebera – chodzenie na pogrzeby”. Miley była załamana, więc nie mogłem jej powiedzieć teraz, że do niej nic nie czuję i chcę walczyć o Selenę. Była tak zrozpaczona, że po prostu nie mogłem się nią nie zaopiekować. Pojechaliśmy do mnie. Dziewczyna cały czas płakała i mówiła: „dlaczego oni mnie zostawili ?!”. Nie mogłem jej pomóc. Mogłem tylko pocieszać i mówić, że to nie jej wina. Siedzieliśmy na kanapie. Ona była wtulona we mnie. Już się trochę uspokoiła. Zaczęła mówić:
- Justin, muszę ci coś powiedzieć.
- Tak ?
- Bo wiesz, ja do ciebie chyba coś czuję… coś więcej niż przyjaźń… Kocham cię, Justin. – zatkało mnie. Ja tu myślę jak jej powiedzieć, że między nami nic nie ma, a ona mi tu z takim tekstem wyjeżdża. Teraz albo nigdy, Justin. Musisz jej powiedzieć. Nie wiedziałem jak to zrobić. Więc pocałowałem ją i powiedziałem…
Tagi: 29
18.01.2012 o godz. 16:48

Rozdział 27 „ Mieli … Wypadek … Nie żyją”

Niezręczną ciszę przerwał dzwonek do drzwi. Poszedłem je otworzyć i zobaczyłem… trzy dziewczyny stojące w nich, zapytałem się:
- Cześć, kim wy jesteście i co tu robicie? – zapytałem zdziwiony.
- Cześć, my przyszłyśmy do ciebie i twoich kolegów… - powiedziałam dziewczyna o blond włosach i niebieskich oczach, kładąc swoją rękę na moim ramieniu. Nie mogę powiedzieć, była nawet ładna. Co miałem zrobić? Zaprosiłem je do środka. One od razu podeszły do Chaza i Jadena przywitać się z nimi. To miała być ta niespodzianka, nie no piękna. Na chwile nawet zapomniałem o Selenie, ale poszedłem do kuchni po sok i wszystko tak jakby wróciło, przypomniałem sobie jak siedzieliśmy tu i piliśmy razem kawę, te codzienne wspólne śniadania. Zajrzałem szybko do lodówki, świeciło pustkami, było tylko parę piw, wziąłem je i poszedłem do pokoju. Jedno piwo otworzyłem od razu, usiadłem na kanapie i wypiłem całe na raz. Znowu pamiętam jak kochałem się z Seleną na tej kanapie, mam tego dosyć, łza spłynęła mi po policzku. Wszyscy wspaniale się bawili tylko nie ja. Wtedy usiadła obok mnie tak blondynka i powiedziała:
- Wiesz co, jestem u ciebie w domu, a nawet nie wiesz jak mam na imię.
- Tak to racja. Bo ty pewnie wiesz, że jestem Justin- powiedziałem z uśmiechem na twarzy
- No trudno nie zauważyć, a ja jestem Miley – powiedział i podała mi rękę, odwzajemniłem uścisk. Jej ręka była rozgrzana, a moja lodowata.
- Wiesz co może pójdziemy na górę, bo tu nie da się pogadać – powiedziałem uśmiechając się.
- To dobry pomysł – powiedziała. Ja wstałem, złapałem ja za rękę i poprowadziłem na górę. Weszliśmy do sypialni i usiedliśmy na łóżku.
- A więc nazywasz się Miley i masz lat…? – zapytałem zaciekawiony
- Mam 17 lat i mieszkam w Nowym Jorku.
- To dlaczego tu jesteś? – to dziwne, nigdy wcześniej nie zauważyłem tak pięknej dziewczyny w NY.
- Przyjechałam z koleżankami na wakacje i tak jakoś przy okazji spotkałam Jadena, kolegowaliśmy się kiedyś. A ty co tu robisz, podobno twoja dziewczyna wyjechała do Teksasu?
- Tak, ale nie mam ochoty o tym gadać. Zresztą pojutrze wyjeżdżam do NY, bo mam dosyć tej wyspy.
- To szkoda, bo myślałam, że się jeszcze spotkamy- powiedziała zawiedzona dziewczyna. Znam ją dopiero godzinę, a czuje jakby całe życie.
- Nie przejmuj się, może w NY się spotkamy.- powiedziałem i przytuliłem ja. Ona położyła swoją głowę na moim ramieniu i powiedziała:
- Napiła bym się czegoś.
- Mam w barku trochę procentów, chcesz?
- Pewnie! – powiedziała, a ja podszedłem do barku i wyciągnąłem jakąś wódkę i dwa kieliszki. Dałem jej jeden, a drugi zostawiłem dla siebie i nalałem wódki.
- No to za co pijemy? – spytałem uśmiechnięty
- Może za nas? – powiedziała, a ja podniosłem kieliszek i wypiłem to jak sok.
Siedzimy tu już dobre trzy godziny, a wódki już nie ma. No nic, trzeba się zaspokoić czymś innym. Myślałem tylko jak ją podejść. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie i w tym momencie przesunąłem się i byłem już obok niej. Objąłem ją jedną ręką, a drugą zacząłem smyrać po nodze. Podobało jej się. Poczułem nagle jej rękę w moim kroku, pomyślałem: „ Ona dotyka mojego Wacka”. Wtedy zbliżyliśmy się do siebie i musnąłem lekko jej wargi, ona to odwzajemniła i tak zaczęliśmy się całować. Wetknąłem jej język do buzi, a ona zrobiła to samo ze swoim. Toczyliśmy taką małą bitwę. Poczułem jak jej ręka wchodzi pod moją koszulkę i szybko ją ściągnęła, to samo zrobiłem z jej bluzką. Odpiąłem pasek od moich spodni i ściągnąłem je szybko. Zrobiłem to samo z jej spódniczką i byliśmy już tylko w bieliźnie. Nie przerywaliśmy pocałunku. Szybko ściągnąłem jej stanik i zacząłem lizać ją po sutkach a później je ssać. O Boże może jak ja dawno tego nie robiłem. Ściągnąłem swoje bokserki, a Miley swoje majtki, za chwile byliśmy już całkiem nadzy. Położyłem się na niej i zacząłem jeździć rękoma po jej ciele. Wszedłem w nią, a ona tylko jęknęła i włożyła swoje palce w moje włosy, całując mnie ciągle. Wyszedłem z niej, a ona złapała w dłonie mojego Juniorka i zaczęłam go masować, czułem się jak w niebie. Po skończonym seksie zmęczony padłem na łóżko i objąłem Miley. Tak usnęliśmy. Rano obudził mnie mój telefon, była to mama Seleny, pomyślałem „niech się wypcha” i wyłączyłem telefon. Zaraz potem zobaczyłem leżącą w moim łóżku Miley zadałem sobie pytanie „Co ona tu robi? Czy doszło do seksu?”. W tym momencie ona się obudziła i o wszystkim mi opowiedziała - dosłownie o wszystkim. Wow nie wiedziałem, że ja tak mogę. Przy łóżku stało chyba z pięć butelek po wódce, nic dziwnego, że nic nie pamiętam. Szybko się ubrałem i zbiegłem na dół. Zobaczyłem tam leżącego na kanapie Jadena obejmującego jakąś laskę, której nawet nie zdarzyłem poznać. Idę dalej, a tu szok! Na leżaku na tarasie leżał nagi Chaz z jakąś również nagą laską. Niezła z niej była dupa. Pomyślałem sobie wtedy „Co to dom publiczny otworzyli, a ja nic nie wiem”. Dobra nic, poszedłem do kuchni się napić soku. Na szczęście jeszcze trochę było. Wtedy do kuchni wpadła Miley i powiedziała:
- Przepraszam cię, ja chyba już znikam – powiedziała przerażona
- Za co mnie przepraszasz i dlaczego już idziesz? Myślałem, że zostaniesz i spędzimy wspólnie dzień. Może nic nie pamiętam, ale z tego co mówiłaś to byliśmy bardzo blisko. – powiedziałem śmiejąc się i podszedłem do niej.
- No tak, ale ty masz dzieci i narzeczoną
- Haha… śmieszna jesteś. Dzieci to może i mam, ale na drugim końcu świata, a narzeczoną… nie to wszystko skończone.
- Aleee…
- No co ale? – podszedłem jeszcze bliżej i położyłem swoje dłonie na jej pośladkach i pocałowałem ją. – No i co spędzimy razem ten dzień? – spytałem z nadzieją
- Wiesz nie mam nic do stracenia, ale dużo do zyskania. Zgadzam się – powiedziała z pięknym uśmiechem na twarzy i pocałowała mnie. Dobra, to idę się przebrać i pójdziemy na miasto. Poszedłem na górę. Jaden i Chaz chyba wstali, bo słyszałem jakieś dosyć głośne rozmowy. Zszedłem na dół Chaz i Jaden jeszcze spali, ale zobaczyłem zapłakaną, siedząca na podłodze Miley, szybko podbiegłem i spytałem się jej co się stało. Była zrozpaczona i nie mogła nic z siebie wydusić. Usiadłem obok niej, przytuliłem ją i zapytałem się jej:
- Miley, co się stało? Powiedz może będę mógł ci jakoś pomóc.
- Wątpię, nie ma nikogo kto mógłby mi pomóc – powiedziała i jeszcze bardziej zaczęła płakać.
- Co się stało?
- Moi rodzice mieli …. Wypadek…. Nie żyją – powiedziała i się we mnie wtuliła, a ja ją mocno wtuliłem w siebie.
- Może chcesz jechać do Nowego Jorku?
- Jasne, ale samolot mam dopiero za dwa tygodnie, a nie mam kasy żeby sobie kupić nowe bilety.
- To masz załatwione, tylko jedźmy do twojego hotelu po twoje rzeczy i możemy lecieć.
- Tylko ja nie mogę od ciebie tego wymagać, żebyś dawał mi kasę na bilet. Nie, nie mogę Justin.
- Jak to nie? Możesz iść już do samochodu, a ja zaraz przyjdę, tylko zadzwonię gdzieś w ważnej sprawie i możemy jechać.- I tak było. Miley poszła do samochodu, a ja szybko pobiegłem po swój telefon na górę. Włączyłem go. Wyświetliło mi się 70 nieodebranych połączeń od Mandy. Może coś się stało, ale nie.. mam teraz ważniejsze sprawy. Zdzwoniłem do Scootera i powiedziałem, żeby zarezerwował nam bilety na najbliższy samolot no NY. Po skończonej z nim rozmowie pobiegłem do samochodu. Wsiadłem do niego i szybko ruszyliśmy do hotelu, w którym była zameldowana Miley. Pędem wbiegliśmy do jej pokoju, wzięliśmy rzeczy i poszliśmy do recepcji wymeldować Miley. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Wysiadamy z samochodu, patrzę, a przed lotniskiem stoi…
Tagi: 27
18.01.2012 o godz. 16:46
believeinlovejb
Justin + love
O mnie: Hmm... no to tak , bloga pisze z przyjaciółką. Mamy na imię Zosia i Klaudia jesteśmy fankami Justina Biebera, podobno ja jestem tą szaloną (nie zaprzeczam). To jest kontynuacja bloga "selenka-gomez-plus-osiemnascie". Nasze gg: Klaudia: 28265248 Zosia: 32574776 ... Myśle, że będzie się wam podobał nasz blog :*
statystyki